Zniszczenie Piły w 1945 r.
Zniszczenie Piły w 1945 r.
Czolem, Pilanie.
Administrator niniejszego forum zaprosil mnie do przeniesienia tutaj watku, ktory przedstawilem na innym forum: http://forum.pila.pl/viewtopic.php?f=20&t=8112 (edit: forum nieczynne)
Zainteresowanych zapraszam do zapoznania sie z tym wstepem.
Rzecz w tym, ze natknalem sie kiedys na pewna informacje o powodzie dziwnego zniszczenia (glownie centrum) miasta w r. 1945, ktorej to informacji nie znalazlem ani na zadnym pilskim forum, ani w dostepnych mi podstawowych zrodlach. Mowiac w skrocie, informacja ta jest na tyle pikantna, ze z pewnoscia bylaby nadmieniana w dyskusjach - gdyby ich uczestnicy o niej wiedzieli.
Jest mozliwym, ze p. S. Lozowski juz zawarl te informacje (lub ja zasugerowal) w artykule "Kto zniszczyl Pile'' [Tygodnik Nowy, nr 11 (424), s. 3] i ze tresc tego artykulu pozostaje Pilanom po prostu nieznana. Chcialbym moc to wyjasnic. Aministrator niniejszego forum obiecal podzielenie sie z nami tym artykulem - za co mu z gory dziekuje.
Najwazniejsze w tej sprawie jest to, ze, czy p. Lozowski wyjasnil powod zagadkowego zniszczenia miasta, czy to ja bede mial ten przywilej, bedzie to tylko z pozytkiem dla Pily i Jej mieszkancow (a dla Polakow przestroga).
Pozdrawiam
Pawel R.
Vancouver, B.C.
Administrator niniejszego forum zaprosil mnie do przeniesienia tutaj watku, ktory przedstawilem na innym forum: http://forum.pila.pl/viewtopic.php?f=20&t=8112 (edit: forum nieczynne)
Zainteresowanych zapraszam do zapoznania sie z tym wstepem.
Rzecz w tym, ze natknalem sie kiedys na pewna informacje o powodzie dziwnego zniszczenia (glownie centrum) miasta w r. 1945, ktorej to informacji nie znalazlem ani na zadnym pilskim forum, ani w dostepnych mi podstawowych zrodlach. Mowiac w skrocie, informacja ta jest na tyle pikantna, ze z pewnoscia bylaby nadmieniana w dyskusjach - gdyby ich uczestnicy o niej wiedzieli.
Jest mozliwym, ze p. S. Lozowski juz zawarl te informacje (lub ja zasugerowal) w artykule "Kto zniszczyl Pile'' [Tygodnik Nowy, nr 11 (424), s. 3] i ze tresc tego artykulu pozostaje Pilanom po prostu nieznana. Chcialbym moc to wyjasnic. Aministrator niniejszego forum obiecal podzielenie sie z nami tym artykulem - za co mu z gory dziekuje.
Najwazniejsze w tej sprawie jest to, ze, czy p. Lozowski wyjasnil powod zagadkowego zniszczenia miasta, czy to ja bede mial ten przywilej, bedzie to tylko z pozytkiem dla Pily i Jej mieszkancow (a dla Polakow przestroga).
Pozdrawiam
Pawel R.
Vancouver, B.C.
- pavvlo
- ADMINISTRATOR
- Posty: 925
- Rejestracja: 04 kwie 2005, 23:27
- Lokalizacja: Piła
- Polubił: 274 razy
- Polubiono: 78 razy
- Kontakt:
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
Tak jak obiecałem, wrzucam skan tego artykułu:
Źródło: Tygodnik Nowy nr 11 (424).
Źródło: Tygodnik Nowy nr 11 (424).
-
Rekkeswind
- Posty: 37
- Rejestracja: 14 cze 2007, 11:39
- Lokalizacja: Nawet nie z okolic Piły
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
Podczas zdobywania-wyzwalania tych ziem żołnierze radzieccy działali "na prawach wojennych", robiąc praktycznie wszystko to, co uważali za stosowne lub na co zwyczajnie mieli ochotę. Jeżeli np. nie mieli czym rozpalić ognisko, a w budynku obok znaleźli kilkanaście starych, drewnianych krzeseł, to je zwyczajnie rąbali na kawałki i już było czym się ogrzać. Niszczenie mienia ruchomego, kradzieże - to codzienność. Raczej trudno uwierzyć jednak w wcześniej zaplanowane, systematyczne wyburzanie poszczególnych ulic. Można przypuszczać natomiast, że niszczenie pojedynczych budynków miało miejsce - czasem mogło to nawet mieć jakiś sens.
Odnosząc się do artykułu i zamieszczonych w nim wspomnień, należy wskazać na to, że sam Stukowski powołuje się na relacje "z drugiej ręki", co mogło mieć pewien wpływ na ich zgodność ze stanem rzeczywistym. Należy zastanowić się także, po co żołnierzom radzieckim miny - broń wybitnie defensywna. Po co im ponadto "kanistry z fosforem". Jeśli chodzi o miny, to najprawdopodobniej zostały one zdobyte lub wykopane, a następnie w tym domu składowane. Odnosząc się natomiast do "kanistrów z fosforem", to uznać je trzeba chyba za jakąś pomyłkę (żaden typ amunicji nie wymagał napełniania go fosforem w warunkach frontowych). Dziwne wydaje się także podanie się Niemca za Polaka i wejście w dyskusję z Rosjanami (w jakim języku?). Nie jest to oczywiście niemożliwe, jednak dość wątpliwe. Pamiętać trzeba przy tym, o ciągłej wtedy walce z prawdziwymi i wyimaginowanymi "szpionami". Dokumenty sprawdzano często, a ich brak lub jakiekolwiek podejrzenia co do ich prawdziwości kończyły się tragicznie.
Należy zwrócić ponadto uwagę na fakt braku straży pożarnej. Kiedy w tych pierwszych dniach - tygodniach po wejściu wojsk radzieckich wybuchały pożary (a działo się to często - z wielu powodów), to absolutnie nikt ich nie gasił, pozwalając tym samym na wypalanie się całych budynków. Jeśli płomienie przy okazji trafiały na jakieś pociski, to działo się jeszcze "ciekawiej".
Podsumowując - niszczenie Piły przez żołnierzy radzieckich w pewnym stopniu bezsprzecznie miało miejsce. Przytoczone jednak opisy są dość wątpliwym źródłem do jego potwierdzenia.
Odnosząc się do artykułu i zamieszczonych w nim wspomnień, należy wskazać na to, że sam Stukowski powołuje się na relacje "z drugiej ręki", co mogło mieć pewien wpływ na ich zgodność ze stanem rzeczywistym. Należy zastanowić się także, po co żołnierzom radzieckim miny - broń wybitnie defensywna. Po co im ponadto "kanistry z fosforem". Jeśli chodzi o miny, to najprawdopodobniej zostały one zdobyte lub wykopane, a następnie w tym domu składowane. Odnosząc się natomiast do "kanistrów z fosforem", to uznać je trzeba chyba za jakąś pomyłkę (żaden typ amunicji nie wymagał napełniania go fosforem w warunkach frontowych). Dziwne wydaje się także podanie się Niemca za Polaka i wejście w dyskusję z Rosjanami (w jakim języku?). Nie jest to oczywiście niemożliwe, jednak dość wątpliwe. Pamiętać trzeba przy tym, o ciągłej wtedy walce z prawdziwymi i wyimaginowanymi "szpionami". Dokumenty sprawdzano często, a ich brak lub jakiekolwiek podejrzenia co do ich prawdziwości kończyły się tragicznie.
Należy zwrócić ponadto uwagę na fakt braku straży pożarnej. Kiedy w tych pierwszych dniach - tygodniach po wejściu wojsk radzieckich wybuchały pożary (a działo się to często - z wielu powodów), to absolutnie nikt ich nie gasił, pozwalając tym samym na wypalanie się całych budynków. Jeśli płomienie przy okazji trafiały na jakieś pociski, to działo się jeszcze "ciekawiej".
Podsumowując - niszczenie Piły przez żołnierzy radzieckich w pewnym stopniu bezsprzecznie miało miejsce. Przytoczone jednak opisy są dość wątpliwym źródłem do jego potwierdzenia.
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
...no właśnie, czy aby artykuł z tygodnika nie jest pogonią za sensacją. O ile pamiętam były już przytaczane wspomnienia (opisy) z dziennika jakiegoś radzieckiego pułkownika, który opowiadał o zaciętym oporze niemieckich obrońców, o zdobywaniu ulicy po ulicy i przy okazji niszczenia budynków jako punktów oporu. Do tego zmasowane ataki katiusz (nie jest to precyzyjny pocisk jak np. tradycyjna artyleria) i mamy miasto zniszczone w 75%.
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
Dlaczego dziwne? Dla niego to było bezpieczniej.Rekkeswind pisze: Dziwne wydaje się także podanie się Niemca za Polaka i wejście w dyskusję z Rosjanami (w jakim języku?). Nie jest to oczywiście niemożliwe, jednak dość wątpliwe
Zdradź w końcu tą tajemnicęPawel R. pisze:Rzecz w tym, ze natknalem sie kiedys na pewna informacje o powodzie dziwnego zniszczenia (glownie centrum) miasta w r. 1945, ktorej to informacji nie znalazlem ani na zadnym pilskim forum, ani w dostepnych mi podstawowych zrodlach. Mowiac w skrocie, informacja ta jest na tyle pikantna, ze z pewnoscia bylaby nadmieniana w dyskusjach - gdyby ich uczestnicy o niej wiedzieli.
-
Rekkeswind
- Posty: 37
- Rejestracja: 14 cze 2007, 11:39
- Lokalizacja: Nawet nie z okolic Piły
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
Odwróć sytuację, a zrozumiesz, że to było niezwykle ryzykowne. Wyobraź sobie, że jakiś Niemiec podaje się za Rosjanina i próbuje Cię, jako żołnierza WP, przekonać do zaniechania wykonywania swoich zadań.pitersen pisze: Dlaczego dziwne? Dla niego to było bezpieczniej.
Musiałbyś być bardzo nierozgarnięty, by się nie zorientować, że to nie Rosjanin. Dodajmy, że jest wojna, wszędzie wokół zagrożenie, a delikwent, z którym masz do czynienia ma przy sobie jedynie niemieckie dokumenty. Coś takiego kończyło się w najlepszym wypadku wywiezieniem daleko na wschód.
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
Odwróć sytuację, znasz dobrze język polski jako że za sąsiadów masz Polaków. Bywało i tak.
Ten Niemiec podawał się za Polaka Rosjanom :smile4: Ryzykowne to na pewno było, choć nie ma pewności czy aby to naprawdę miało miejsce. I jak już to żołnierza LWP.to było niezwykle ryzykowne. Wyobraź sobie, że jakiś Niemiec podaje się za Rosjanina i próbuje Cię, jako żołnierza WP, przekonać do zaniechania wykonywania swoich zadań.
-
Rekkeswind
- Posty: 37
- Rejestracja: 14 cze 2007, 11:39
- Lokalizacja: Nawet nie z okolic Piły
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
O to właśnie chodzi, że wydaje się wątpliwe (ale nie nieprawdopodobne), iż taka sytuacja miała miejsce. Oczywiście ten człowiek mógł znać polski, ale czy od sąsiadów?
Polscy żołnierze walczący u boku Armii Czerwonej sami siebie nazywali raczej "Wojskiem Polskim", "Armią Polską", "polskimi żołnierzami" itp. Przymiotnik "Ludowa" to już raczej kwestia lat powojennych...
Polscy żołnierze walczący u boku Armii Czerwonej sami siebie nazywali raczej "Wojskiem Polskim", "Armią Polską", "polskimi żołnierzami" itp. Przymiotnik "Ludowa" to już raczej kwestia lat powojennych...
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
Z przyjemnoscia.pitersen pisze:Zdradź w końcu tą tajemnicę
Szanowni Pilanie! Sprawa nareszcie ruszyla z miejsca; dziekuje Pawlowi - Administratorowi za pomoc (i odpowiedz).
Pozwolcie, ze powiem slowo o informacjach, ktore zapowiadalem.
Pozostaja one informacjami naocznego swiadka - i tylko takimi. Wedlug tego, co przeczytalem w dostepnych mi zrodlach, informacje te nie zgadzaja sie ze swiadectwem wielu innych osob, albo nie sa przez te osoby potwierdzone (co, prosze zauwazyc, nie zmienia ich wagi).
Z radoscia donosze tez, ze informacje moje oraz pewne, wciaz zywe, konsekwencje tego, co wydarzylo sie w Pile w 1945r. (o ktorych to konsekwencjach tez tutejsze forum poinformuje) maja juz teraz wszelkie znamiona sensacji. Dzis pierwsza ich porcja.
Oto moja teza:
Pila odebrana zostala z rak niemieckiej zalogi "Festung Schneidemühl" w polowie lutego 1945r. (kiedy zaloga ta opuscila miasto) w stanie wcale nie-wysokich zniszczen jej obrzezy. Centrum miasta (Starowka) pozostalo prawie zupelnie nietkniete: takim zastal i pozostawil je wtedy spotkany pozniej przeze mnie uczestnik tych wydarzen (bede go nazywal "moim swiadkiem").
Tak, jak podaja niektore zrodla, Pila (glownie jej centrum) zrujnowana zostala przez Sowietow; nie nastapilo to jednak ani zaraz po odbiciu miasta, ani w niesprecyzowanym czasie domniemanego odgrywania sie przez Sowietow na poniemieckim miescie-twierdzy za zazarta obrone; mialo to miejsce w konkretnym momencie: w koncu kwietnia 1945r.
Moj swiadek osobiscie widzial skutki tej zaplanowanej dewastacji (ktora zostala tez utrwalona przez armijnych filmowcow sowieckich na tasmie filmowej), uslyszal tez o jej powodzie (najwyrazniej do dzis nieznanym mieszkancom Pily ani historykom): Sowieci dokonali tego zniszczenia dla pewnego celu, ze tak powiem, "czysto-propagandowego".
Jak z pewnoscia mozecie zauwazyc, artykul p. Lozowskiego nie mowil o tym, co ja przynosze. Co jeszcze dziwniejsze, moje informacje powaznie koliduja z niektorymi zaprezentowanymi w tymze artykule oraz ze wspomnieniami np. dr. Stukowskiego (a wkrotce przedstawie jeszcze troche, takze niespojnych z trescia tego artykulu, informacji).
Przynosi to duze pytanie: skad, dlaczego tak drastyczne rozbieznosci?
Zastrzegam, ze ja sam nie traktuje tego, co tu prezentuje, jako slow nieomylnej wyroczni; chce tylko pokazac, jak powazne sa dysproporcje miedzy opiniami rozmaitych ludzi w "tym samym" temacie.
Pawel R.
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
Jak na razie to "szału ni ma" z tymi Twoimi sensacjami. To że sowieci propagandowo niszczyli miasta jest oczywiste. Jednym z jego przejawów jest np niszczenie kamienic 2-piętrowych i wyższych bo należały do wyzyskiwaczy ludu. Sam widziałem kiedyś w telewizji polską kronikę filmową z tamtych lat, która traktowała o odbudowie zniszczeń wojennych, i zachwalała niszczenie nie zrujnowanych wcale poniemieckich budowli przyozdobionych wg autorów kroniki "bohomazami", na rzecz wspaniałego socjalistycznego budownictwa prostego w swej formie. Pozdro
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
Poczekaj, "tomcio1," jeszcze zgroza powieje, niestety.Jak na razie to "szału ni ma" z tymi Twoimi sensacjami.
II. Kim byl i co widzial moj swiadek...
Zgodnie z jego swiadectwem, Mieczyslaw Żakowiecki byl w tamtych dniach zolnierzem Wojska Polskiego i jego oddzial bral udzial w oblezeniu owczesnego Schneidemühl. Po wojnie opuscil wojsko - w stopniu kapitana - i przywdzial sukienke zakonna. Poznalem go w r. 1978, spotykalismy sie dosc regularnie, do 1982 r. Dzis niestety juz nie zyje.
Nasze rozmowy kilkakrotnie schodzily na temat jego szlaku bojowego; ktoregos dnia mowil mi o Wale Pomorskim i Pile. Na moj komentarz, ze slyszalem, ze walki o odbicie Pily byly zazarte - tak jak walki o caly Wal - zareagowal wzruszeniem ramion (w sensie: "gdzie tam") i wspomnieniem, ze po zapadnieciu zmroku jego koledzy wyprawiali sie ze swych rowow (czy z lasu) do apteki na skraju miasta (kto pierwszy ustali jej adres?) po bandaze, spirytus (do celow wiadomych) oraz prezerwatywy. Miasto nie bylo otoczone w pelni (okrazenie nie bylo zamkniete, dlatego tez zaloga "twierdzy" miala ktoredy ja opuscic).
15 lutego, po opuszczeniu miasta przez ostani oddzial Niemcow, weszli do niego oblegajacy. O. Mieczyslaw podziwial wtedy piekno jego Starowki. W krotkim jednak czasie jego oddzial wyruszyl na zachod (na Berlin).
Oblegajacy pozostawili miasto o prawie zupelnie nietknietym centrum i pewnych - ale zdecydowanie nie wysokich - zniszczeniach na jego obrzezach.
Na poczatku maja 1945, po zdobyciu Berlina, oddzialowi, w ktorym sluzyl O. Mieczyslaw przyszlo wracac do Polski - przez Pile. Pamietal, ze juz z daleka widzieli potezny slup czarnego dymu nad miastem, ktore wciaz stalo w plomieniach. Sowieci wlasnie skonczyli akcje dewastacji centrum. O. Mieczyslaw powiedzial mi, ze widok byl tak okrutny, ze wszyscy zolnierze wokol niego plakali, nawet ci, ktorzy nie mogli pamietac piekna tego miasta.
Informacje, ktorymi podzielil sie ze mna O. Mieczyslaw wydaja sie wskazywac, ze walki o miasto nie byly tak zazarte, jak przedstawiaja to inne zrodla (o ile dobrze pamietam, uslyszalem, ze dowodztwo frontu mialo wtedy inne cele taktyczne).
Tak przy okazji: polskie oddzialy naprawde uczestniczyly w odbiciu Pily; informacje te podaje angielska wersja Wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Pi%C5%82a, ale na stronie polskiej http://pl.wikipedia.org/wiki/Pi%C5%82a_(miasto) wciaz brak tej informacji (moze z powodu naszej narodowej skromnosci?). Za chwile ktos bedzie argumentowal, ze skoro nie ma wzmianki o udziale Polakow, to Polakow tam nie bylo (historii znane sa takie przypadki, a odkrecanie jej plotek potrafi byc piekielnie trudne)! Prosze, uzupelnijcie to haslo.
Chce tez zapytac, czy bedziecie w stanie ustalic adres apteki na skraju miasta?
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
Ja również spotkałem człowieka, który opowiedział mi podobną historię dotyczącą zniszczeń Piły. Pisałem już o tym na forum: viewtopic.php?f=13&t=567
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
III. Dlaczego Sowieci zniszczyli Pile - dwa miesiace po jej odbiciu?
(I, co ciekawsze, dlaczego zajeli sie tym, taktycznie-niewaznym juz w tym momencie, miastem akurat wtedy, kiedy rozkazy Stalina nakazywaly im zmiazdzenie Berlina oraz "przyniesienie sowieckiej wolnosci" do jak najwiekszej czesci terytorium zachodniej Europy?)
Zanim przyniose informacje, ktora uslyszalem od O. Mieczyslawa, pozwole sobie na zawarcie krotkiego wstepu historycznego.
W kwietniu 1945 dwie armie sowieckie - a u ich boku oddzialy Wojska Polskiego - cala moca parly na zachod - i na Berlin. Wkrotce upadek twierdzy hitleryzmu byl juz przesadzony. Stalin wydal dowodzacym generalom: Koniewowi i Zukowowi, rozkaz, by podboj Berlina zakonczyli absolutnie dnia 30 kwietnia 1945 - zdecydowal bowiem, ze wielka wiadomosc o upadku Berlina oglosi obywatelom panstwa sowieckiego w specjalny dla nich dzien: 1-go maja.
Okolicznosci calej sytuacji pokazuje m.in. dokumentalna produkcja pt. "General Zhukov: WWII Conqueror Of Berlin" autorstwa History Channel (The Conquerors. 2005r. Disc #2, DVD, http://shop.history.com/detail.php?p=68708 )
Rzecz w tym, ze, przy tej okazji Stalin zapragnal czegos jeszcze (o czym History Channel nie mowi): wykorzystania tego monumentalnego momentu historii do utrwalenia wizerunku 'komunizmu niezwyciezalnego' (czy czegos w tym rodzaju; hasel towarzyszom raczej nie brakowalo).
Niech historycy ustala, czy to, co wymyslil, pochodzilo od niego, czy podpowiedzieli mu to jego propagandzisci. W kazdym razie, zdecydowal on, ze w momencie ogloszania wiadomosci o upadku Berlina zaprezentuje on narodowi takze zdjecia filmowe obrazujace potege niszczenia przyniesiona do tego wrazego miasta przez Armie Czerwona.
Problemem, przed ktorym stanal ten ambitny cel bylo to, ze filmowcy armijni nie byliby w stanie pokazac prawdziwych zdjec ze zdobycia Berlina. Zadanie takie byloby niemozliwoscia wrecz fizyczna: chociaz, zgodnie z rozkazem (i ofiarami w ludziach), zawziecie dokumentowali oni podbijanie Berlina, to zarowno przetransportowanie calego nakreconego przez ich kamery materialu zdjeciowego do Moskwy jak tez jego opracowanie wymagalo pewnego czasu, a wygladalo na to, ze walki w Berlinie beda toczyc sie do ostatniej chwili...
Propagandzisci stalinowscy znalezli jednak oryginalny, aczkolwiek dosc diaboliczny sposob "obejscia" tego problemu: wszystko, czego potrzebowali, to miasto - na terenie juz przez nich podbitym, ktorego spora czesc przypominalaby wygladem centrum Berlina... Gdyby tylko - odpowiednio wczesniej - mogli oni nakrecic sceny "zdobycia Berlina" w takim miescie (i "uzupelnic" je ujeciami prezentujacymi tabliczki z nazwami berlinskich ulic), mieliby dosc czasu na przygotowanie na 1-go maja zupelnie przekonywujacego materialu! (I pomyslec, ze cale to owczesne utrapienie sluzyc mialo chyba tylko temu, by zagraniczni uczestnicy obchodow 1-majowych w Moskwie nie mogli zorientowac sie skad naprawde pochodza ogladane przez nich zdjecia...)
Coz, z pomoca Armii i wywiadu szybko udalo sie znalezc takie miasto...
Tak, miastem tym bylo Schneidemühl.
Domyslam sie, ze kolejnym faktem sprzyjajacym planom propagandzistow stalinowskich bylo to, ze w obawie przed Rosjanami, niewielu mieszkancow wrocilo do miasta po ewakuacji przeprowadzonej przez Niemcow w styczniu 1945; ponowna wiec ewakuacja (a zarazem pozbycie sie mozliwie niewygodnych w przyszlosci swiadkow planowanej destrukcji) byla raczej latwa do przeprowadzenia...
Takie byly wlasciwe przyczyny zniszczenia centrum Schneidemühl - w koncu kwietnia 1945.
Mozemy zalozyc, ze celem wyznaczonym realizatorom sporzadzonego wowczas filmu bylo udokumentowanie wyzwolonej wtedy przez Sowietow w Schneidemühl i utrwalonej - ku przestrodze potomnym - pelnej, dzikiej, niszczacej mocy oreza i zolnierza sowieckiego, furii wyzwolonej w calej jej msciwej potedze.
Dzis sami mozemy zobaczyc, ze realizatorzy cel ten osiagneli; szybkie, dynamiczne ujecia, nieustanny ryk dzial i szczekot karabinow, tumany kurzu z walacych sie budynkow... A wszystko to zgodnie z planem, z zimna krwia, pod dyktando szkolonych rezyserow i kamerzystow propagandy.
Ruiny dopalaly sie przez kilkanascie dni.
To wlasnie te ruiny widzial O. Mieczyslaw, swiadek dokonanego wtedy, przez bratnia armie, okrucienstwa.
Pamietajmy tez, ze zniszczenie to mialo miejsce na terenie, ktory, od momentu odzyskania, byl terenem zwroconym Polsce - i Sowieci wiedzieli o tym od czasu konferencji w Jalcie.
Oprocz kwestii czasu - pomiedzy mozliwym momentem realizacji zdjec a ich prezentacja ("Jakim cudem...?"), drugim nieco szwankujacym elementem tego historycznego dzis dziela mogl byc brak ujec ukazujacych prawdziwy opor ze strony zazarcie ponoc broniacego swej stolicy nieprzyjaciela (taka wlasnie informacje przynosily przeciez wszystkie czytane w "Radiu Moskwa" doniesienia z ataku na Berlin)... Ale 1-go maja 1945, w momencie ogolno-narodowej euforii calego SSSR, ktoz zawracalby sobie glowe takimi, niewaznymi detalami?
Ktoz chcialby zawracac sobie nimi glowe dzis?
(I, co ciekawsze, dlaczego zajeli sie tym, taktycznie-niewaznym juz w tym momencie, miastem akurat wtedy, kiedy rozkazy Stalina nakazywaly im zmiazdzenie Berlina oraz "przyniesienie sowieckiej wolnosci" do jak najwiekszej czesci terytorium zachodniej Europy?)
Zanim przyniose informacje, ktora uslyszalem od O. Mieczyslawa, pozwole sobie na zawarcie krotkiego wstepu historycznego.
W kwietniu 1945 dwie armie sowieckie - a u ich boku oddzialy Wojska Polskiego - cala moca parly na zachod - i na Berlin. Wkrotce upadek twierdzy hitleryzmu byl juz przesadzony. Stalin wydal dowodzacym generalom: Koniewowi i Zukowowi, rozkaz, by podboj Berlina zakonczyli absolutnie dnia 30 kwietnia 1945 - zdecydowal bowiem, ze wielka wiadomosc o upadku Berlina oglosi obywatelom panstwa sowieckiego w specjalny dla nich dzien: 1-go maja.
Okolicznosci calej sytuacji pokazuje m.in. dokumentalna produkcja pt. "General Zhukov: WWII Conqueror Of Berlin" autorstwa History Channel (The Conquerors. 2005r. Disc #2, DVD, http://shop.history.com/detail.php?p=68708 )
Rzecz w tym, ze, przy tej okazji Stalin zapragnal czegos jeszcze (o czym History Channel nie mowi): wykorzystania tego monumentalnego momentu historii do utrwalenia wizerunku 'komunizmu niezwyciezalnego' (czy czegos w tym rodzaju; hasel towarzyszom raczej nie brakowalo).
Niech historycy ustala, czy to, co wymyslil, pochodzilo od niego, czy podpowiedzieli mu to jego propagandzisci. W kazdym razie, zdecydowal on, ze w momencie ogloszania wiadomosci o upadku Berlina zaprezentuje on narodowi takze zdjecia filmowe obrazujace potege niszczenia przyniesiona do tego wrazego miasta przez Armie Czerwona.
Problemem, przed ktorym stanal ten ambitny cel bylo to, ze filmowcy armijni nie byliby w stanie pokazac prawdziwych zdjec ze zdobycia Berlina. Zadanie takie byloby niemozliwoscia wrecz fizyczna: chociaz, zgodnie z rozkazem (i ofiarami w ludziach), zawziecie dokumentowali oni podbijanie Berlina, to zarowno przetransportowanie calego nakreconego przez ich kamery materialu zdjeciowego do Moskwy jak tez jego opracowanie wymagalo pewnego czasu, a wygladalo na to, ze walki w Berlinie beda toczyc sie do ostatniej chwili...
Propagandzisci stalinowscy znalezli jednak oryginalny, aczkolwiek dosc diaboliczny sposob "obejscia" tego problemu: wszystko, czego potrzebowali, to miasto - na terenie juz przez nich podbitym, ktorego spora czesc przypominalaby wygladem centrum Berlina... Gdyby tylko - odpowiednio wczesniej - mogli oni nakrecic sceny "zdobycia Berlina" w takim miescie (i "uzupelnic" je ujeciami prezentujacymi tabliczki z nazwami berlinskich ulic), mieliby dosc czasu na przygotowanie na 1-go maja zupelnie przekonywujacego materialu! (I pomyslec, ze cale to owczesne utrapienie sluzyc mialo chyba tylko temu, by zagraniczni uczestnicy obchodow 1-majowych w Moskwie nie mogli zorientowac sie skad naprawde pochodza ogladane przez nich zdjecia...)
Coz, z pomoca Armii i wywiadu szybko udalo sie znalezc takie miasto...
Tak, miastem tym bylo Schneidemühl.
Domyslam sie, ze kolejnym faktem sprzyjajacym planom propagandzistow stalinowskich bylo to, ze w obawie przed Rosjanami, niewielu mieszkancow wrocilo do miasta po ewakuacji przeprowadzonej przez Niemcow w styczniu 1945; ponowna wiec ewakuacja (a zarazem pozbycie sie mozliwie niewygodnych w przyszlosci swiadkow planowanej destrukcji) byla raczej latwa do przeprowadzenia...
Takie byly wlasciwe przyczyny zniszczenia centrum Schneidemühl - w koncu kwietnia 1945.
Mozemy zalozyc, ze celem wyznaczonym realizatorom sporzadzonego wowczas filmu bylo udokumentowanie wyzwolonej wtedy przez Sowietow w Schneidemühl i utrwalonej - ku przestrodze potomnym - pelnej, dzikiej, niszczacej mocy oreza i zolnierza sowieckiego, furii wyzwolonej w calej jej msciwej potedze.
Dzis sami mozemy zobaczyc, ze realizatorzy cel ten osiagneli; szybkie, dynamiczne ujecia, nieustanny ryk dzial i szczekot karabinow, tumany kurzu z walacych sie budynkow... A wszystko to zgodnie z planem, z zimna krwia, pod dyktando szkolonych rezyserow i kamerzystow propagandy.
Ruiny dopalaly sie przez kilkanascie dni.
To wlasnie te ruiny widzial O. Mieczyslaw, swiadek dokonanego wtedy, przez bratnia armie, okrucienstwa.
Pamietajmy tez, ze zniszczenie to mialo miejsce na terenie, ktory, od momentu odzyskania, byl terenem zwroconym Polsce - i Sowieci wiedzieli o tym od czasu konferencji w Jalcie.
Oprocz kwestii czasu - pomiedzy mozliwym momentem realizacji zdjec a ich prezentacja ("Jakim cudem...?"), drugim nieco szwankujacym elementem tego historycznego dzis dziela mogl byc brak ujec ukazujacych prawdziwy opor ze strony zazarcie ponoc broniacego swej stolicy nieprzyjaciela (taka wlasnie informacje przynosily przeciez wszystkie czytane w "Radiu Moskwa" doniesienia z ataku na Berlin)... Ale 1-go maja 1945, w momencie ogolno-narodowej euforii calego SSSR, ktoz zawracalby sobie glowe takimi, niewaznymi detalami?
Ktoz chcialby zawracac sobie nimi glowe dzis?
Re: Zniszczenie Piły w 1945r.
Dziekuje, "drstein", wszystko dla dobra sprawy.Ja również spotkałem człowieka, który opowiedział mi podobną historię dotyczącą zniszczeń Piły. Pisałem już o tym na forum: viewtopic.php?f=13&t=567
Uwazam, ze moge zaryzykowac stwierdzenie, ze swiadectwa przedstawione przez nas obu nie tylko nie koliduja, ale raczej uzupelniaja sie. Mam nadzieje, ze historii Pily przybedzie takich, a i lepszych swiadectw.
Pozdrawiam
Pawel R.
Utwórz konto lub zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji..
Musisz być zarejestrowanym użytkownikiem, aby móc opublikować odpowiedź.
Utwórz konto
Zarejestruj się, aby dołączyć do Nas!
Zarejestrowani użytkownicy, mają dużo więcej przywilejów, związanych z użytkowaniem forum.
Rejestracja i korzystanie z forum jest całkowicie bezpłatne.