Gdyby kierować się filozofią Imperialnej Komisji Grobów Wojennych (Imperial War Grave Commission, założona w 1917 roku i przemianowana w 1960 roku na CWGC) to w Leszkowie powinni postawić "białe" stele a nie betonowe krzyże. Niedawno Tomasz Zając, autor bloga o pierwszej wojnie światowej matkastulecia.blogspot.com, opublikował na historia.org.pl artykuł pt. Imperialna Komisja Grobów Wojennych kontra „Obrońcy krzyża”. W artykule wyjaśnia skąd się wzięły charakterystyczne brytyjskie "białe" nagrobki w kształcie prostokąta i dlaczego nie są w formie klasycznego krzyża.J23 pisze:Witam!
Cieszę się bardzo, że mania "drąży" temat jeńców brytyjskich pochowanych na cmentarzu w Leszkowie. Dzięki temu jedna z wielu tajemnic cmentarza została wyjaśniona. A jest ich jeszcze wiele.
Uważam również, że należy upamiętnić 18 spoczywających na cmentarzu Brytyjczyków. Czy 18 postawionych za czarnym pomnikiem białych stelli będzie dominującym elementem na terenie nekropolii. Można się zastanawiać. Wydaje mi się jednak, że po przeprowadzeniu rewitalizacji cmentarza elementem dominującym będzie jednak lapidarium. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby ustawienie tych stelli z inskrypcjami, które dodano na nich z inicjatywy rodzin zmarłych jeńców. Stelle z takimi inskrypcjami są cztery (załączam fotki trzech pozostałych). Jeżeli z różnych powodów nie będzie to możliwe to należałoby tam ustawić betonowe krzyże, takie jakie ustawiono tam w okresie I wojny światowej.
Tajemnica pomnika w Leszkowie
- Krzysztof Ju
- REDAKTOR
- Posty: 2685
- Rejestracja: 23 sie 2012, 18:40
- Polubił: 378 razy
- Polubiono: 187 razy
Re: Tajemnica pomnika w Leszkowie
Re: Tajemnica pomnika w Leszkowie
Miło mi poinformować, że sprawa upamiętnienia 18 jeńców brytyjskich spoczywających na cmentarzu w Leszkowie nabiera tempa. Dzięki działaniom i zaangażowaniu naszego kolegi z forum mani w gazecie "The Sun" w Edynburgu ukazał się artykuł poświęcony wspomnianym jeńcom. Co najmniej czterech z nich było Szkotami stąd zainteresowanie sprawą tamtejszych mediów. Z informacji, które posiadam artykuł odbił się szerokim echem w Szkocji, a do redakcji gazety zaczęli zgłaszać się krewni żołnierzy brytyjskich.
W numerze Tygodnika Pilskiego z 27 listopada ukazał się również artykuł dotyczący tej sprawy, który załączam poniżej.
W oparciu o dokumenty do, których dotarł mania w Londynie można już z dokładnością do centymetra ustalić położenie trzech grobów zbiorowych, w których spoczywają doczesne szczątki jeńców brytyjskich. Jeden większy, gdzie pochowano 10 jeńców znajdował się z tyłu za czarnym pomnikiem. Dwa kolejne mniejsze, gdzie pochowano po 4 jeńców, znajdowały się przed pomnikiem po prawej i lewej stronie. Mając dokładne dane kilkanaście dni temu razem z manią udaliśmy się na Leszków i wyznaczyliśmy miejsca tych trzech zbiorowych grobów.
Dalsze poszukiwania pozwoliły zidentyfikować nazwiska czterech Szkotów ze zdjęcia znajdującego się w zbiorach Muzeum Okręgowego w Pile. Wśród nich jest szeregowy H. Devine. Jego nazwisko jest wyryte na przedniej ścianie czarnego pomnika w Leszkowie. Co ciekawe dom rodzinny Devine'a stoi do dziś w Dundee.
W ubiegłym tygodniu miałem również okazję rozmawiać ze współpracownikiem brytyjskiej Komisji do Spraw Grobów Wojennych, od którego uzyskałem informację, że sprawa upamiętnienia Brytyjczyków na pilskim cmentarzu rozstrzygnie się w przyszłym roku. Wtedy zapadną wiążące decyzje.
Dodam jeszcze na koniec, że niedawno ukazała się książka Jarosława Bączyka "Armie za drutami. Jeńcy wojenni na terenie prowincji poznańskiej (1914-1918)" w której jest sporo informacji o pilskim obozie i cmentarzu jenieckim w Leszkowie.
W numerze Tygodnika Pilskiego z 27 listopada ukazał się również artykuł dotyczący tej sprawy, który załączam poniżej.
W oparciu o dokumenty do, których dotarł mania w Londynie można już z dokładnością do centymetra ustalić położenie trzech grobów zbiorowych, w których spoczywają doczesne szczątki jeńców brytyjskich. Jeden większy, gdzie pochowano 10 jeńców znajdował się z tyłu za czarnym pomnikiem. Dwa kolejne mniejsze, gdzie pochowano po 4 jeńców, znajdowały się przed pomnikiem po prawej i lewej stronie. Mając dokładne dane kilkanaście dni temu razem z manią udaliśmy się na Leszków i wyznaczyliśmy miejsca tych trzech zbiorowych grobów.
Dalsze poszukiwania pozwoliły zidentyfikować nazwiska czterech Szkotów ze zdjęcia znajdującego się w zbiorach Muzeum Okręgowego w Pile. Wśród nich jest szeregowy H. Devine. Jego nazwisko jest wyryte na przedniej ścianie czarnego pomnika w Leszkowie. Co ciekawe dom rodzinny Devine'a stoi do dziś w Dundee.
W ubiegłym tygodniu miałem również okazję rozmawiać ze współpracownikiem brytyjskiej Komisji do Spraw Grobów Wojennych, od którego uzyskałem informację, że sprawa upamiętnienia Brytyjczyków na pilskim cmentarzu rozstrzygnie się w przyszłym roku. Wtedy zapadną wiążące decyzje.
Dodam jeszcze na koniec, że niedawno ukazała się książka Jarosława Bączyka "Armie za drutami. Jeńcy wojenni na terenie prowincji poznańskiej (1914-1918)" w której jest sporo informacji o pilskim obozie i cmentarzu jenieckim w Leszkowie.
-
wojtaq
- MODERATOR
- Posty: 306
- Rejestracja: 13 gru 2008, 22:30
- Lokalizacja: Piła
- Polubił: 1 raz
- Polubiono: 8 razy
- Kontakt:
Re: Tajemnica pomnika w Leszkowie
Marku, Macieju - z całym szacunkiem do Waszej pracy, a szczególnie inicjatywie podjętej przez Marka w Szkocji; może lepiej jednak będzie, gdy tablice pozostaną w Poznaniu?
Uzasadnienie jest bolesne i przykre z powodu aktów nieokiełznanego barbarzyństwa i wandalizmu, jakie mają miejsce na pilskiej nekropolii. Świętość cmentarza i szacunek do zmarłych wywodzący się z europejskiej tradycji nie powstrzymały współczesnych wandali przed dewastacją całej(!) kwatery muzułmańskiej i do dziś powalone stelle leżą pokotem wzdłuż zachodniej granicy cmentarza. Nie dość tego, jedyne pozostałe ślady żołnierskiej kwatery jeńców pochodzenia żydowskiego w postaci rekonstrukcji oryginalnych macew walają się rozbijane regularnie i teraz również rozbite na kawałki. Nawet piękny pomnik polskich, łotewskich i litewskich towarzyszy broni Wielkiej Wojny świeci świeżymi ranami po oderwanych lwich głowach - symbolach męstwa i chwały, pozbawiony kutych łańcuchów ogrodzenia i grabiony notorycznie ze wszystkiego co metalowe! Aż dziw, że brytyjski monument, choć również ograbiony stoi, jak stał...
O pomstę do nieba wołają także rozsypujące się pomniki oficerów armii rosyjskiej i krzyże szeregowych jeńców w tym także polskiego pochodzenia, że nie wspomnę o górze betonowego złomu pozostałego po setkach żołnierskich upamiętnień i uratowanego przez członków Dawnej Piły do dziś zabezpieczonego w depozycie. Rzekomo teren Leszkowa ma zostać objęty programem konserwacji i rewitalizacji, lecz jeśli wykonanie miałoby zostać przeprowadzone według projektu p. Jadwigi Knaflewskiej, to lepiej niech czas sam się rozprawi z miejscem pamięci. Po prostu tak będzie godniej...
Po drugiej stronie drogi też nie jest lepiej, o czym świadczą regularne wizyty troglodytów pozostawiających po sobie trwałe ślady w postaci bazgrołów i obłąkańczych symboli na pomnikach i nagrobkach radzieckich. Na pastwę tych zbirów mamy wydać kolejne symbole pamięci? Nie!
Na koniec mojej gorzkiej dygresji weźcie również pod uwagę los jedynych ocalonych macew z pilskiego kirkutu przy dawnej Karlstrasse (ob. teren przedszkola oraz Szkoły Policji przy ul. Konopnickiej). Pomimo bezsprzecznego pochodzenia z byłej nekropolii niemieckich wyznawców judaizmu Schneidemühl, do dziś leżą w krzakach skansenu w Osieku czekając na decyzje ludzi głuchych wobec próśb i argumentów. Po grozie Kryształowej Nocy, całym holokauście i 1968 roku nie ma odważnych, żeby umożliwić powrót na swoje miejsce tam, gdzie na wieczność spoczywają ich zmarli. Jakbyśmy zapomnieli i zaniedbali święcić tryumfu życia nad śmiercią lub klęski totalitaryzmu i usiłowali pozamiatać to, czego Niemcy nie zdążyli przed 1945 do końca unicestwić. Choć trzeba oddać, że udało się ustanowić pomnik społeczności żydowskiej w tym miejscu, co odnotowano na całym niemal świecie. Aż strach pomyśleć czym dzisiaj szczycilibyśmy się gdyby pomnika nie strzegło policyjne ogrodzenia, tia...
Dlatego z bólem serca, lecz motywowany ponurą rzeczywistością proszę - nie przenoście tych tablic do Piły. Jeszcze nie czas...
Uzasadnienie jest bolesne i przykre z powodu aktów nieokiełznanego barbarzyństwa i wandalizmu, jakie mają miejsce na pilskiej nekropolii. Świętość cmentarza i szacunek do zmarłych wywodzący się z europejskiej tradycji nie powstrzymały współczesnych wandali przed dewastacją całej(!) kwatery muzułmańskiej i do dziś powalone stelle leżą pokotem wzdłuż zachodniej granicy cmentarza. Nie dość tego, jedyne pozostałe ślady żołnierskiej kwatery jeńców pochodzenia żydowskiego w postaci rekonstrukcji oryginalnych macew walają się rozbijane regularnie i teraz również rozbite na kawałki. Nawet piękny pomnik polskich, łotewskich i litewskich towarzyszy broni Wielkiej Wojny świeci świeżymi ranami po oderwanych lwich głowach - symbolach męstwa i chwały, pozbawiony kutych łańcuchów ogrodzenia i grabiony notorycznie ze wszystkiego co metalowe! Aż dziw, że brytyjski monument, choć również ograbiony stoi, jak stał...
O pomstę do nieba wołają także rozsypujące się pomniki oficerów armii rosyjskiej i krzyże szeregowych jeńców w tym także polskiego pochodzenia, że nie wspomnę o górze betonowego złomu pozostałego po setkach żołnierskich upamiętnień i uratowanego przez członków Dawnej Piły do dziś zabezpieczonego w depozycie. Rzekomo teren Leszkowa ma zostać objęty programem konserwacji i rewitalizacji, lecz jeśli wykonanie miałoby zostać przeprowadzone według projektu p. Jadwigi Knaflewskiej, to lepiej niech czas sam się rozprawi z miejscem pamięci. Po prostu tak będzie godniej...
Po drugiej stronie drogi też nie jest lepiej, o czym świadczą regularne wizyty troglodytów pozostawiających po sobie trwałe ślady w postaci bazgrołów i obłąkańczych symboli na pomnikach i nagrobkach radzieckich. Na pastwę tych zbirów mamy wydać kolejne symbole pamięci? Nie!
Na koniec mojej gorzkiej dygresji weźcie również pod uwagę los jedynych ocalonych macew z pilskiego kirkutu przy dawnej Karlstrasse (ob. teren przedszkola oraz Szkoły Policji przy ul. Konopnickiej). Pomimo bezsprzecznego pochodzenia z byłej nekropolii niemieckich wyznawców judaizmu Schneidemühl, do dziś leżą w krzakach skansenu w Osieku czekając na decyzje ludzi głuchych wobec próśb i argumentów. Po grozie Kryształowej Nocy, całym holokauście i 1968 roku nie ma odważnych, żeby umożliwić powrót na swoje miejsce tam, gdzie na wieczność spoczywają ich zmarli. Jakbyśmy zapomnieli i zaniedbali święcić tryumfu życia nad śmiercią lub klęski totalitaryzmu i usiłowali pozamiatać to, czego Niemcy nie zdążyli przed 1945 do końca unicestwić. Choć trzeba oddać, że udało się ustanowić pomnik społeczności żydowskiej w tym miejscu, co odnotowano na całym niemal świecie. Aż strach pomyśleć czym dzisiaj szczycilibyśmy się gdyby pomnika nie strzegło policyjne ogrodzenia, tia...
Dlatego z bólem serca, lecz motywowany ponurą rzeczywistością proszę - nie przenoście tych tablic do Piły. Jeszcze nie czas...
Re: Tajemnica pomnika w Leszkowie
Wojciechu - muszę przyznać, że zaskoczył mnie, a nawet mocno zadziwił Twój wpis. Ale od początku.
Po pierwsze nie mamy ani takiej siły przebicia, ani takiej mocy sprawczej, aby zdecydować o przeniesieniu steli brytyjskich z cmentarza na Cytaleli w Poznaniu do Leszkowa! O tym ostatecznie zadecyduje w przyszłym roku przedstawiciel Komisji do Spraw Grobów Wojennych Wspólnoty Brytyjskiej (CWGC). Podejrzewam, że odbędzie się to po konsultacji z Urzędem Wojewódzkim w Poznaniu, ale decydujący głos będą mieli Brytyjczycy.
Po drugie o realizacji rewitalizacji cmentarza według projektu p. Knaflewskiej nie ma nawet mowy! Nowy projekt wraz z wizualizacją został opracowany przez firmę, która wygrała przetarg na wykonanie prac. Można to sprawdzić na stronie UW w Poznaniu. Mogę powiedzieć, że widziałem sam projekt, informację o zakresie mających nastąpić prac i wizualizację projektowanego lapidarium. Projekt jest profesjonalnie przygotowany i nie ma tam takich niedorzeczności, jak u p. Knaflewskiej. Pierwsze prace rozpoczną się już w przyszłym roku.
Dlaczego chcemy upamiętnić pochowanych w bezimiennych mogiłach Brytyjczyków? Powód jest bardzo prosty. Chcemy przywrócić im tożsamość, przywrócić pamięć o nich. To jedyne co możemy zrobić dla żołnierzy, którzy zmarli w niewoli, setki kilometrów od własnej ojczyzny i swoich rodzin. Znamy przecież ich nazwiska (są na czarnym pomniku), wiemy dokładnie gdzie spoczywają ich szczątki, a do tego funkcjonuje Komisja (CWGC) mająca w swoich statutowych obowiązkach dbanie o godne upamiętnienie Brytyjczyków. Trudno sobie wymarzyć lepsze okoliczności, które sprzyjają tej inicjatywie.
Piszesz, że wandale zniszczą brytyjskie stele. Że jeszcze nie czas ... na upamiętnienie! Więc pytam, kiedy będzie na to czas? Wtedy gdy tych kilku oszołomów zamieni się w starszych siwych panów podpierających się laskami, którzy nie będą mieli siły rozwalić kopniakiem macewę albo wyrwać z ziemi krzyż? Czy mamy dać się zaszantażować kilku debilom i stać z założonymi rękami? Nie tak zrobić nie możemy. Musimy piętnować wszelkie akty wandalizmu, dążyć do tego, aby zainteresować nekropolią odpowiednie służby i w ten sposób odstraszyć wandali. Czy miejscy urzędnicy z odpowiedniego wydziału interesują się w ogóle Leszkowem, czy tylko bywają tam po kolejnych dewastacjach, albo z oficjalną delegacją? Już w marcu interweniowałem tam w sprawie zwalonych podczas wichury drzew, mamy grudzień drzewa leżą na cmentarzu nadal! Czy patrole policyjne bywają w ogóle w Leszkowie? Czy nie można zastanowić się nad objęciem tego terenu monitoringiem?
Długo walczyłeś nad upamiętnieniem pilan żydowskiego pochodzenia i odniosłeś sukces. Wiem, że wygrałeś "bitwę", ale jak piszesz "wojny" wygrać jeszcze się nie udało. Mam nadzieję, że prędzej czy później to jednak nastąpi. Czy gdyby cmentarz żydowski znajdował się poza terenem należącym do Szkoły Policji zaniechałbyś swoich działań? Czy uznałbyś, że jeszcze nie czas bo jeden z drugim kretynem mogą coś sprayem namalować na nowo odsłoniętym pomniku? Nie sądzę. Dążyłbyś do upamiętnienia pilan, których naziści chcieli wymazać ze zbiorowej pamięci mieszkańców naszego miasta.
Po pierwsze nie mamy ani takiej siły przebicia, ani takiej mocy sprawczej, aby zdecydować o przeniesieniu steli brytyjskich z cmentarza na Cytaleli w Poznaniu do Leszkowa! O tym ostatecznie zadecyduje w przyszłym roku przedstawiciel Komisji do Spraw Grobów Wojennych Wspólnoty Brytyjskiej (CWGC). Podejrzewam, że odbędzie się to po konsultacji z Urzędem Wojewódzkim w Poznaniu, ale decydujący głos będą mieli Brytyjczycy.
Po drugie o realizacji rewitalizacji cmentarza według projektu p. Knaflewskiej nie ma nawet mowy! Nowy projekt wraz z wizualizacją został opracowany przez firmę, która wygrała przetarg na wykonanie prac. Można to sprawdzić na stronie UW w Poznaniu. Mogę powiedzieć, że widziałem sam projekt, informację o zakresie mających nastąpić prac i wizualizację projektowanego lapidarium. Projekt jest profesjonalnie przygotowany i nie ma tam takich niedorzeczności, jak u p. Knaflewskiej. Pierwsze prace rozpoczną się już w przyszłym roku.
Dlaczego chcemy upamiętnić pochowanych w bezimiennych mogiłach Brytyjczyków? Powód jest bardzo prosty. Chcemy przywrócić im tożsamość, przywrócić pamięć o nich. To jedyne co możemy zrobić dla żołnierzy, którzy zmarli w niewoli, setki kilometrów od własnej ojczyzny i swoich rodzin. Znamy przecież ich nazwiska (są na czarnym pomniku), wiemy dokładnie gdzie spoczywają ich szczątki, a do tego funkcjonuje Komisja (CWGC) mająca w swoich statutowych obowiązkach dbanie o godne upamiętnienie Brytyjczyków. Trudno sobie wymarzyć lepsze okoliczności, które sprzyjają tej inicjatywie.
Piszesz, że wandale zniszczą brytyjskie stele. Że jeszcze nie czas ... na upamiętnienie! Więc pytam, kiedy będzie na to czas? Wtedy gdy tych kilku oszołomów zamieni się w starszych siwych panów podpierających się laskami, którzy nie będą mieli siły rozwalić kopniakiem macewę albo wyrwać z ziemi krzyż? Czy mamy dać się zaszantażować kilku debilom i stać z założonymi rękami? Nie tak zrobić nie możemy. Musimy piętnować wszelkie akty wandalizmu, dążyć do tego, aby zainteresować nekropolią odpowiednie służby i w ten sposób odstraszyć wandali. Czy miejscy urzędnicy z odpowiedniego wydziału interesują się w ogóle Leszkowem, czy tylko bywają tam po kolejnych dewastacjach, albo z oficjalną delegacją? Już w marcu interweniowałem tam w sprawie zwalonych podczas wichury drzew, mamy grudzień drzewa leżą na cmentarzu nadal! Czy patrole policyjne bywają w ogóle w Leszkowie? Czy nie można zastanowić się nad objęciem tego terenu monitoringiem?
Długo walczyłeś nad upamiętnieniem pilan żydowskiego pochodzenia i odniosłeś sukces. Wiem, że wygrałeś "bitwę", ale jak piszesz "wojny" wygrać jeszcze się nie udało. Mam nadzieję, że prędzej czy później to jednak nastąpi. Czy gdyby cmentarz żydowski znajdował się poza terenem należącym do Szkoły Policji zaniechałbyś swoich działań? Czy uznałbyś, że jeszcze nie czas bo jeden z drugim kretynem mogą coś sprayem namalować na nowo odsłoniętym pomniku? Nie sądzę. Dążyłbyś do upamiętnienia pilan, których naziści chcieli wymazać ze zbiorowej pamięci mieszkańców naszego miasta.
-
wojtaq
- MODERATOR
- Posty: 306
- Rejestracja: 13 gru 2008, 22:30
- Lokalizacja: Piła
- Polubił: 1 raz
- Polubiono: 8 razy
- Kontakt:
Re: Tajemnica pomnika w Leszkowie
Wcześniej mieliśmy okazję z J23 podsumować zarówno moje, jak również racje mojego adwersarza. Sprostuję tylko, że nie pisałem o przewidywanej dewastacji brytyjskich stelli, bo to może się zdarzyć albo i nie. Niemniej niepowstrzymany ciąg zdarzeń w Pile czy w całej Polsce, Europy już nie wspominając, świadczy o stałym poziomie frustracji marginalnej, ale niezwykle dokuczliwej grupy dewiantów i osobników z brakami uporządkowanej świadomości społecznej. Przecież nie postawimy strażników przy każdej cmentarnej furcieJ23 pisze:(...) Piszesz, że wandale zniszczą brytyjskie stele. Że jeszcze nie czas ... na upamiętnienie! Więc pytam, kiedy będzie na to czas? (...)
Kluczowy aspekt poprzedniego postu jest wprost zawarty w tekście, a dla osób znających mój przewrotny charakter czytelny między wierszami, tia... Ale do rzeczy! Drugim istotnym wątkiem było pojęcie 'właściwego czasu'. W celu wyjaśnienia odsyłam do innego wpisu poświęconego podobnym refleksjom. Żebyśmy mogli spokojnie oddawać się potrzebom wynikającym z szacunku i pamięci do poprzednich pokoleń musi zaistnieć koincydencja kilku cech i okoliczności, w tym czasu i ludzkiej świadomości. I tego właściwie dotyczyło to, co napisałem wyżej...
-
mania
- Posty: 109
- Rejestracja: 25 gru 2009, 13:58
- Lokalizacja: Edynburg
- Polubił: 1 raz
- Polubiono: 1 raz
- Kontakt:
Re: Tajemnica pomnika w Leszkowie
Tak Wojtku, masz wiele racji w tym, co piszesz. Ale podobnie jak J 23 widzę sprawy jednak inaczej. Mamy bowiem do wyboru dwie opcje: skryć głowę w piasek i przyglądać się z boku jak ludzie o mentalności ameby dewastują cmentarz (żeby skupić się tylko na Leszkowie) czy walnąć pięścią w stół i obudzić urzędników, którzy biorą pieniądze za utrzymanie tam porządku? Pomijam fakt, że nie trzeba wielu wysiłków, aby namierzyć i przykładnie ukarać tych ćwierćmózgów, przecież to nie Marsjanie. Wystarczy zainteresować się tematem i pogadać z dzielnicowymi tej części miasta, która jest nieodległa od cmentarza. Oni pokażą potencjalnych sprawców.
Wydaje mi się, że ci ludzie korzystają z faktu, że w tej chwili cmentarz jest "niczyj", podobnie jak ten niemiecki na Mickiewicza, jak dziesiątki ewangielickich cmentarzy poniemieckich. Jeśli będzie o nim głośno, zostanie ogrodzony i może monitorowany, oni pójdą gdzie indziej, bo to są tchórze i ludzkie wraki.
Cmentarz jeniecki w Leszkowie to spora szansa dla naszego miasta na promocję. Jak widzisz już sam fakt odkrycia tam zapomnianych brytyjskich mogił zaowocował dużym artykułem w The Sun. Czytało go wiele osób, niektóre ze łzami w oczach, jak się dowiedziałem. Czytała rodzina szer. Ross'a, jednego z osiemnastu pozostawionych w Leszkowie Brytyjczyków, która mieszka wciąż w Brora, na końcu szkockiej mapy. Byli w szoku. Coraz więcej ludzi w Szkocji interesuje się już Leszkowem. Najważniejsze jednak jest to, ze egzemplarz gazety dotarł do rąk dyrektora CWGC na Europę Wschodnią. Otrzymał on wcześniej także moje oficjalne pismo z prośbą o zainteresowanie się sprawą. Machina ruszyła i już nie da się jej -na szczęście- powstrzymać.
Bo jeśli nie teraz, to już nigdy. Owszem, są plany rewitalizacji, itd. Czy uważasz, że poszłoby to tak sprawnie, gdyby nie zainteresowanie tak potężnej organizacji jak Komisja Grobów Wojennych z Wielkiej Brytanii?
Zaczęliśmy z Maciejem od Brytyjczyków, ale myślę, że to dopiero początek. Pisałem kiedyś do Ciebie o moim pomyśle, aby zainteresować cmentarzem, jego częścią gdzie spoczywają Rosjanie pochodzenia żydowskiego osoby zaangażowane w upamiętnienie cmentarza przy szkole policji.
W Leszkowie sa także Polacy, o czym świadczy chociażby piękny pomnik im poświęcony. Leszków to ksiądz Bakalarczyk, pełniący posługę duszpasterską w obozie, częsty gość na cmentarzu podczas I wojny światowej. Leszków to jedna, wielka i nieodkryta wciąż historia, pilska historia. Zresztą, opisałem te wszystkie " mądrości" w artykule zamieszczonym w Naszej Historii, chyba gdzieś jest w tym wątku.
I na koniec, dla wszystkich, którzy zastanawiają się, czy uhonorowanie Brytyjczyków stelami nie urazi poczucia estetyki miejscowych troglodytów obrazek z Lidzbarka Warmińskiego:
http://www.dailymail.co.uk/news/article ... paign=1490
pozdrawiam serdecznie
m
Wydaje mi się, że ci ludzie korzystają z faktu, że w tej chwili cmentarz jest "niczyj", podobnie jak ten niemiecki na Mickiewicza, jak dziesiątki ewangielickich cmentarzy poniemieckich. Jeśli będzie o nim głośno, zostanie ogrodzony i może monitorowany, oni pójdą gdzie indziej, bo to są tchórze i ludzkie wraki.
Cmentarz jeniecki w Leszkowie to spora szansa dla naszego miasta na promocję. Jak widzisz już sam fakt odkrycia tam zapomnianych brytyjskich mogił zaowocował dużym artykułem w The Sun. Czytało go wiele osób, niektóre ze łzami w oczach, jak się dowiedziałem. Czytała rodzina szer. Ross'a, jednego z osiemnastu pozostawionych w Leszkowie Brytyjczyków, która mieszka wciąż w Brora, na końcu szkockiej mapy. Byli w szoku. Coraz więcej ludzi w Szkocji interesuje się już Leszkowem. Najważniejsze jednak jest to, ze egzemplarz gazety dotarł do rąk dyrektora CWGC na Europę Wschodnią. Otrzymał on wcześniej także moje oficjalne pismo z prośbą o zainteresowanie się sprawą. Machina ruszyła i już nie da się jej -na szczęście- powstrzymać.
Bo jeśli nie teraz, to już nigdy. Owszem, są plany rewitalizacji, itd. Czy uważasz, że poszłoby to tak sprawnie, gdyby nie zainteresowanie tak potężnej organizacji jak Komisja Grobów Wojennych z Wielkiej Brytanii?
Zaczęliśmy z Maciejem od Brytyjczyków, ale myślę, że to dopiero początek. Pisałem kiedyś do Ciebie o moim pomyśle, aby zainteresować cmentarzem, jego częścią gdzie spoczywają Rosjanie pochodzenia żydowskiego osoby zaangażowane w upamiętnienie cmentarza przy szkole policji.
W Leszkowie sa także Polacy, o czym świadczy chociażby piękny pomnik im poświęcony. Leszków to ksiądz Bakalarczyk, pełniący posługę duszpasterską w obozie, częsty gość na cmentarzu podczas I wojny światowej. Leszków to jedna, wielka i nieodkryta wciąż historia, pilska historia. Zresztą, opisałem te wszystkie " mądrości" w artykule zamieszczonym w Naszej Historii, chyba gdzieś jest w tym wątku.
I na koniec, dla wszystkich, którzy zastanawiają się, czy uhonorowanie Brytyjczyków stelami nie urazi poczucia estetyki miejscowych troglodytów obrazek z Lidzbarka Warmińskiego:
http://www.dailymail.co.uk/news/article ... paign=1490
pozdrawiam serdecznie
m
- Krzysztof Ju
- REDAKTOR
- Posty: 2685
- Rejestracja: 23 sie 2012, 18:40
- Polubił: 378 razy
- Polubiono: 187 razy
Re: Tajemnica pomnika w Leszkowie
Na fanpage "Mieszkamy w Powiecie Pilskim" pojawił się kolejny filmik związany z tajemnicą pomnika w Leszkowie. Dostępny jest pod linkiem https://www.facebook.com/mieszkamy.wpow ... 423879323/ i linka podrzucił Aragorn.
Streszczenie filmu słowami Marka Plucińskiego: "22 marca 2016r. przybyła p.Lesley Duncan (Pani która jest bardzo zaangażowana w prace na rzecz przyjaźni Polsko-Szkockiej).Razem z P.Lesley przybyła Dyrektorka szkoły polskiej w Edynburgu-p.Ewelina Łukaszek oraz dziennikarka p.Monika Ciska.Panie te prowadzą współpracę z Gimnazjum w Młynkowie.Sprawcą zainteresowania się tym Cmentarzem był p. Marek Przybyłowicz (który od 15 lat mieszka w Edynburgu)jego zainteresowanie historią doprowadziło do odkrycia mogił brytyjskich w Leszkowie i to spowodowało zainteresowanie się społeczeństwa brytyjskiego.Pani Duncan stara się pomóc w rozpropagowaniu wiadomości o Brytyjczykach w Leszkowie. Historię Cmentarza przybliżył P. Maciej Usurski."
Streszczenie filmu słowami Marka Plucińskiego: "22 marca 2016r. przybyła p.Lesley Duncan (Pani która jest bardzo zaangażowana w prace na rzecz przyjaźni Polsko-Szkockiej).Razem z P.Lesley przybyła Dyrektorka szkoły polskiej w Edynburgu-p.Ewelina Łukaszek oraz dziennikarka p.Monika Ciska.Panie te prowadzą współpracę z Gimnazjum w Młynkowie.Sprawcą zainteresowania się tym Cmentarzem był p. Marek Przybyłowicz (który od 15 lat mieszka w Edynburgu)jego zainteresowanie historią doprowadziło do odkrycia mogił brytyjskich w Leszkowie i to spowodowało zainteresowanie się społeczeństwa brytyjskiego.Pani Duncan stara się pomóc w rozpropagowaniu wiadomości o Brytyjczykach w Leszkowie. Historię Cmentarza przybliżył P. Maciej Usurski."
Utwórz konto lub zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji..
Musisz być zarejestrowanym użytkownikiem, aby móc opublikować odpowiedź.
Utwórz konto
Zarejestruj się, aby dołączyć do Nas!
Zarejestrowani użytkownicy, mają dużo więcej przywilejów, związanych z użytkowaniem forum.
Rejestracja i korzystanie z forum jest całkowicie bezpłatne.