Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Awatar użytkownika
adamo
Posty: 38
Rejestracja: 02 paź 2005, 21:18
Lokalizacja: Gdynia
Polubiono: 8 razy

Re: Obozy dla Niemców w Schneidemühl

Post autor: adamo »

Sorry, nie zauważyłem tego wątku - możesz przenieść moje posty?



/ EDIT MODERATOR: Posty zostały przeniesione z wątku Obozy dla Niemców w Schneidemühl do tematu Obóz jeniecki ul. Bydgoska. /
Awatar użytkownika
SA108
REDAKTOR
Posty: 1813
Rejestracja: 21 kwie 2005, 19:45
Lokalizacja: Piła
Polubił: 5 razy
Polubiono: 82 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: SA108 »

Niedawno na jednym z portali aukcyjnych pojawiła się pochodząca z Francji ciekawa kolekcja zdjęć z obozu jenieckiego i cmentarza w Leszkowie.

Użytkownicy, którzy polubili ten post:
czeslaw
Kapralq
MODERATOR
Posty: 257
Rejestracja: 13 sty 2024, 22:05
Polubił: 181 razy
Polubiono: 222 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: Kapralq »

Screeny z wybranymi zdjęciami z artykułu dr. M. Usurskiego, "Życie religijne w obozie jenieckim w Pile w latach 1914–1919".




Całość artykułu tutaj https://apcz.umk.pl/EO/article/view/EO.2019.02/26932
Użytkownicy, którzy polubili ten post (2):
pavvlo, czeslaw
stanmakowski
Posty: 104
Rejestracja: 02 wrz 2024, 19:20
Polubił: 3 razy
Polubiono: 146 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: stanmakowski »

Hans Lungwitz, w ostatnich tygodniach wojny w 1918 r. przeniesiony (zabrał żonę) do Schneidemühl, był lekarzem w szpitalu jenieckim.
I ciekawostka - w 1936 roku odmówił prośbie Wilhelma Brückne adiutanta Hitlera, nie zbadał jego pryncypała sugerujac że choroba Adolfa jest nieuleczalna. Szalony albo odważny, nie poniósł konsekwencji, wstawiła się za nim jego była pacjentka, Eleonore Quandt, była szwagierka Magdy Goebbels. W NSDAP od 1926 roku, wyrzucony w 1932 za towarzystkie i zawodowe kontakty z Żydami.
m.in. tu:
https://opus.bibliothek.uni-wuerzburg.d ... ternet.pdf
tu:
https://opus.bibliothek.uni-wuerzburg.d ... DF_III.pdf

Użytkownicy, którzy polubili ten post (3):
Krzysztof Ju, Kapralq, czeslaw
stanmakowski
Posty: 104
Rejestracja: 02 wrz 2024, 19:20
Polubił: 3 razy
Polubiono: 146 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: stanmakowski »

Krzysztof Ju zamiescił 3 lata temu fotografię restauracji Weidmannsruh (z dopiskiem na pocztówce - am Gefangenenlager). Właścicielem tego przybytku był szanowny pan Hugo Kunz czy jak kto woli Hugo Kuntz - tak zapisano jego nazwisko w zeznaniach australijskiego jeńca wojennego. Opisuje on Kunza jako wyjątkowo brutalnego sierżanta katującego osadzonych w obozie jenieckim. Kunz był najprawdopodobniej właścicielem ziemi, na której zbudowano obóz (może część obozu). Z racji tego (a może podzielając zamiłowanie Hugo) administracja obozowa nie reagowała na zezwierzęcenie pana oberżysty.
O torturach i brutalności w pilskim obozie wspominają dokumenty z The National Archives (discovery.nationalarchives.gov.uk), uparci znajdą więcej wzmianek.
Zeznania jeńców 29 batalionu 5 Dywizji australijskiej (o Kuntzu - strona 13) tu: https://s3-ap-southeast-2.amazonaws.com ... .8.219.pdf
O dalszych losach knajpki tu: http://tmmp.pila.pl/pilska-izba-muzealna-w-cuxhaven/

Użytkownicy, którzy polubili ten post (2):
Kapralq, Krzysztof Ju
stanmakowski
Posty: 104
Rejestracja: 02 wrz 2024, 19:20
Polubił: 3 razy
Polubiono: 146 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: stanmakowski »

Maciej Usurski w "Życie religijne w obozie jenieckim w Pile w latach 1914–1919. Europa Orientalis. Studia z Dziejów Europy Wschodniej i Państw Bałtyckich" wspomina o raporcie sporządzonym dla Czerwonego Krzyża w 1916 roku przez A. von Schulthess'a and F. Thormeyer'a.
Kolejny raport sporządzili panowie Aubert, Horneffer, Mussard, Meier i Hjort po wizycie w pilskim obozie w dniu 16.01.1919 roku.
("Stan fizyczny więźniów jest tutaj taki sam jak w innych obozach: niedostatecznie odżywieni, źle ubrani, źle zakwaterowani, to z powodu braku miejsca w kilku barakach, często anemiczni, chorzy fizycznie i moralnie, przedstawiają nam nieszczęśliwy widok, obraz doznanych nieszczęść. Wiele baraków jest niezamieszkanych; jednak większość jest w znośnym stanie. Łaźnie są zamknięte i opuszczone, w przeciwieństwie do tych, które widziałem w
Stargardzie i Altdamm
").
Na ten z 1919 roku nie natknąłem się na d.p.pl więc wrzucam + gratisy od rosyjskich jeńców: fotografia z popem a'la Zygfryd de Löwe oraz zaświadczenie Makara Isakowa.
Oba raporty dostępne tu:
https://grandeguerre.icrc.org/en/Camps - (mapa, Piła, klik, klik).

Użytkownicy, którzy polubili ten post (2):
Kapralq, Krzysztof Ju
Kapralq
MODERATOR
Posty: 257
Rejestracja: 13 sty 2024, 22:05
Polubił: 181 razy
Polubiono: 222 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: Kapralq »

Kilka fotografii z obozu. Znanych i mniej znanych, w dobrej jakości:



Od Pana Macieja Usurskiego, specjalisty w tym temacie, uzyskałem informacje, że: "Zdjęcia i maszynopis wspomnień należały do Paula Saintesprit francuskiego jeńca, który przebywał w pilskim obozie".


Źródło:
https://www.europeana.eu/pl/item/202060 ... ions_12310
Użytkownicy, którzy polubili ten post:
Krzysztof Ju
Kapralq
MODERATOR
Posty: 257
Rejestracja: 13 sty 2024, 22:05
Polubił: 181 razy
Polubiono: 222 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: Kapralq »

Życie obozowe pomimo przygnębiających warunków tętniło. Sport, teatr, orkiestra, wszystko po to by oderwać myśli jeńców od szarej rzeczywistości. Starano się na wszelkie sposoby podtrzymać morale i choć na chwilę poprawić humor osadzonym. W tym też celu na pewno w latach 1917/18 (czy wcześniej? nie wiem) powstała gazeta w języku francuskim, humorystyczny dziennik jeńców wojennych w Pile.



Oryginalny tytuł: „Le tas de blagues. Journal des prisonniers du camp de Schneidemühl” (Stos Żartów). Gazeta ukazywała się trzy razy w miesiącu, a redaktorem był Rene Levy. Czasopismo zawierało treści lekkie, opowiadania, ryciny...



Ja znalazłem tylko jedno ówczesne zdjęcie. Niestety jakość druku bardzo słaba. Dla porównania to samo zdjęcie wydrukowane w czasach współczesnych.



I jeszcze ciekawa sprawa, gazetę drukowała "Eichstädtsche Buchdruckerei Wilhelm Pein" z siedzibą przy Bismarckstrasse 4.



Późniejszy wydawca der Geselige i Ost-Heimat.

Ps.
W gazetach obozowych, zwłaszcza w ich tytułach, można znaleźć liczne kalambury. I tak na przykład nazwa „Tas de Blagues” (jedna ukazywała się w Schneidemühl, a druga w Hameln) była wynikiem gry słów na „tagblatt”.

Źródła:
1. Zdjęcie współczesne z książki: Maciej Usurski "Obóz jeniecki w Pile 1914-1919. Wspomnienia jeńców".
2. https://digital-beta.staatsbibliothek-b ... MDLOG_0001
Użytkownicy, którzy polubili ten post (2):
pavvlo, Krzysztof Ju
Kapralq
MODERATOR
Posty: 257
Rejestracja: 13 sty 2024, 22:05
Polubił: 181 razy
Polubiono: 222 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: Kapralq »

Zdjecia żołnierzy rosyjskich w niewoli niemieckiej podczas pierwszej wojny światowej więzionych w obozie jenieckim w Pile:



Jest też kilka widokówek z korespondencją. Bardzo ciekawe walory pod wzgledem filatelistycznym. Ale co ciekawe znajduje się tam kartka przedstawiająca lekarzy rosyjskich z obozu, a w korespondencji są oni wymienieni z nazwiska.




Temat do zbadania, bo wydaje się, że jest tam jeszcze kilka zdjęć z Piły...

Źródło: https://smolbattle.ru/threads/%D0%A0%D1 ... 487/page-2
Użytkownicy, którzy polubili ten post (3):
Krzysztof Ju, WERWOLF 1945, pavvlo
Kapralq
MODERATOR
Posty: 257
Rejestracja: 13 sty 2024, 22:05
Polubił: 181 razy
Polubiono: 222 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: Kapralq »

Od początku wybuchu I wojny światowej, temat jeńców wojennych i niesionej im pomocy zaprzątał głowy całej wspólnoty narodów w nią zaangażowanych. Polacy stanęli przed trudnym zadaniem. Trzeba było wspomóc rodaków w armiach państw w których mieszkali, jak również tych którzy walczyli po przeciwnej stronie.
W Pile zawiązał się Komitet Polski, który miał na celu pomoc rodakom uwięzionym w obozie na dawnym placu ćwiczeń. Osobą najbardziej zaangażowaną w pracę komitetu była mieszkanka Piły, pani mecenasowa Zofia Popławska. Żona znanego adwokata zamieszkała przy ulicy Fryderyka pod nr 34. Zapewne uwieczniona na tym zdjęciu:



W prace komitetu włączył się również ks. Józef Bakalarczyk, którego pilski epizod tak opisała pani Lilla Małgorzata Kłos w materiale pt. "Ks. Józef Bakalarczyk. Kapłan niezwykłej pracy":



Należy wspomnieć, że ksiądz Bakalarczyk przebywał w Pile już w maju 1916 roku o czym świadczą wzmianki prasowe.



Najbardziej znanym epizodem pracy dla więźniów jest wystawienie pomnika zmarłym rodakom na terenie obozowego cmentarza.


viewtopic.php?t=46&start=120#p37426

Jednak całą działalność charytatywną i opiekuńczą komitetu można prześledzić w prasie poznańskiej tego okresu, gdzie pojawiają się prośby o dary i podziękowania za hojność. Oto kilkanaście takich przykładów zarejestrowanych w Dzienniku Poznańskim i Kurierze Poznańskim.



Jak widzimy komitet zbierał pieniądze, bieliznę, buty, ale także książki, modlitewniki i instrumenty muzyczne. To daje pośredni obraz sytuacji polskich jeńców w obozie. Kaplica, czytelnia, zespół muzyczny itp. Angażował się także w zbiórkę darów na upominki świąteczne.
Komitet zakończył działalność w grudniu 1918 po wyjeździe jeńców z Piły o czym poinformował na łamach Dziennika Poznańskiego. W tej małej wzmiance znajdziemy nazwiska pozostałych członków komitetu, być może jeńców wojennych.



Jest jakieś prawdopodobieństwo, że wyżej wymienieni: prezes Tabędzki, Jan Zięba i Ignacy Kulais znajdują się na tym zdjęciu, gdzie widnieje ks. Bakalarczyk w asyście rosyjskich jeńców wojennych.




Zofia Popławska - cichy bohater tamtych dni.

Źródła: wycinki prasowe ze strony polona.pl
Użytkownicy, którzy polubili ten post (2):
Krzysztof Ju, pavvlo
Kapralq
MODERATOR
Posty: 257
Rejestracja: 13 sty 2024, 22:05
Polubił: 181 razy
Polubiono: 222 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: Kapralq »

W styczniu do obozu przybywa komisja z Czerwonego Krzyża, o której wyżej wspominał na forum Stanmakowski:
Kolejny raport sporządzili panowie Aubert, Horneffer, Mussard, Meier i Hjort po wizycie w pilskim obozie w dniu 16.01.1919 roku.
W sprawozdaniu zaznaczają, że grupa polskich jeńców (200 osób) przygotowuje się do wyjazdu do ojczyzny.



Co się stało? Czyżby nie wszyscy Polacy opuścili obóz jak wzmiankuje się na łamach prasy w grudniu? Zapewne. A jak miała się odbywać repatriacja, możemy przeczytać w notce zamieszczonej w prasie 1 grudnia 1918 roku.



Cóż, a może już po pierwszej grupie repatriacyjnej, spłynęły do obozu grupy z komand pracy? Nie wiem. Sytuacja Polaków w obozach jenieckich na ziemiach niemieckich była bardzo zawiła i skomplikowana, więc trudno jest jednoznacznie coś powiedzieć. Trzeba dodać, że wybuch powstania wielkopolskiego nie ułatwiał sprawy.

Ale wróćmy do 1915 roku, gdzie wszystko było jeszcze w miarę jasne. Polacy jeńcy z armii carskiej byli wrogami Niemiec. Organizatorzy pomocy - Polacy obywatele Niemiec mogli się spodziewać represji ze strony władz. Być może właśnie dlatego sprawą pomocy zajęły się kobiety i instytucje kościelne. W Pile Zofja Popławska. Trzeba przyznać, że wybór był znakomity. Żona znanego prawnika, weterana, mecenasa Józefa Popławskiego nie budziła większych zastrzeżeń u władz. Oto życiorys szanowanego radcy sprawiedliwości:



Znalazłem też trzy wzmianki o ucieczkach więźniów rosyjskich z obozu w Pile. Jako, że wzmianek w polskiej prasie o ucieczkach więźniów angielskich czy francuskich nie znalazłem (a były) można założyć, że chodziło prawdopodobnie o Polaków. Oczywiście to założenie robocze do udowodnienia lub obalenia.



Istnieje też anons prasowy z 26 października, mówiący o pociągu który woził codziennie 200 jeńców do prac melioracyjnych przy kanale noteckim w okolicach Nakła.



24 maja 1916 roku, ksiądz Bakalarczyk uprasza czytelników Dziennika Poznańskiego o wsparcie pieniężne na uposażenie kaplicy w szpitalu jenieckim oddalonym o 3 km od obozu. Bo kaplica obozowa... poczytacie.



Tak pani Zofja Popławska.
Ciekawostką jest też fakt, że jeńcy Polacy potrafili zdobyć się na drobne gesty i pomimo trudnej sytuacji robili zbiórki wśród współwięźniów na cele spoza obozu. Mamy taki ślad opublikowany 27 sierpnia 1916 roku w Dzienniku Poznańskim.



Cóż, być może 81 marek nie jest wielką kwotą, ale kilka cegieł na budowę tego kościoła zafundowali Polacy jeńcy obozu z Piły.



I na koniec Biskup diecezji Poznańskiej i Gnieźnieńskiej zwraca się do podległych księży:



I tak to kończy:



A zatem dla rozwinięcia tematu nie pozostaje nic innego jak pójść tym tropem i odszukać w archiwach...
Użytkownicy, którzy polubili ten post (2):
Krzysztof Ju, pavvlo
Kapralq
MODERATOR
Posty: 257
Rejestracja: 13 sty 2024, 22:05
Polubił: 181 razy
Polubiono: 222 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: Kapralq »

Dnia 20.11.25 roku, odbyła się wycieczka po terenie na którym był umiejscowiony oboz jeńców I wojny światowej. Organizatorem spotkania było Stowarzyszenie SKE Dąbrowa, a dr Maciej Usurski uświetnił spotkanie kilkoma opowieściami na temat obozu. Glos zabrał również Michał Skibiński i Rafał Lubniewicz.



Kto nie był niech żałuje. Nie będę przytaczał tutaj ogromu spraw, które zostały zarysowane podczas tej wyprawy. W zamian, pomiędzy zdjęciami ze spotkania przedstawię relację z obozu z grudnia 1918 roku dla Rosyjskiego Czerwonego Krzyża (tłumaczenie z rosyjskiego Chatgpt).



POŁOŻENIE JEŃCÓW WOJENNYCH W OBOZIE SCHNEIDEMÜHL

W obozie, który przewidziany jest łącznie na … osób, przebywa w danej chwili 7000 więźniów. Z nich 4000 leży w kwarantannie, oczekując na wyjazd, który już od 3 tygodni codziennie obiecują, ale nie wprowadzają w czyn, przez co trzymają ludzi w strasznym napięciu nerwowym. Do jego wzmocnienia niemało przyczynia się też ogólna sytuacja w obozie, nieusprawiedliwiona żadnymi względami i pozostająca w rażącej sprzeczności z nowym duchem rządu socjalistycznego oraz jego zarządzeniami w kierunku poprawy bytu jeńców wojennych, o ile są oni jeszcze zmuszeni pozostać w granicach kraju.



Wyżywienie jeńców składa się z chleba, dawanego codziennie w ilości 2 bochenków na każde 11 osób, oraz zupy przygotowywanej w następujący sposób: gotuje się nieobrane kartofle, czasem zaprawia się ją nieznaczną ilością kaszy, a następnie, aby choć trochę nadać zupie gęstości, domiesza się mąkę z tłuczonych kasztanów, które są tak odrażające w smaku, że nawet najbardziej głodny prawie nie jest w stanie jeść tej mieszaniny. Oprócz tego do tego samego celu używa się mąki dębowej, przygotowywanej dosłownie z pni młodych dębów, czyli będącej niczym innym jak bardzo drobnymi trocinami. Ta mąka dębowa używana jest również przy wypieku chleba. Posypuje się nią i same chleby, i łopaty, którymi wsadza się je do pieca, aby uniknąć przyklejania się bochenków. Cel ten zostaje osiągnięty, ale jeniec codziennie zjada wraz z chlebem i zupą więcej niż wystarczającą ilość trocin.



Opisana zupa wydawana jest 2 razy dziennie, a rano bywa „kawa” — i to wszystko, z czego jeniec ma żyć. To stoi w bezpośredniej sprzeczności z postanowieniem wojskowym zarządzeniem ministerstwa z 29 listopada, nr 2894, II.18, Wydział II, punkt I, gdzie mówi się o zrównaniu rosyjskich jeńców wojennych w zaopatrzeniu żywnościowym z ludnością cywilną Niemiec. Ludność cywilna nigdy nie otrzymywała takiego pożywienia. Jeńcy wiedzą i widzą to; widzą tę nierówność już w samym obozie, gdzie strażnicy dostają nieskończenie lepsze zaopatrzenie, na przykład: dwa razy w tygodniu konserwy krwiste, raz kiełbasę wątrobianą, sztuczny miód lub marmoladę.



Chleb wydaje się jeden na trzech ludzi, a nie na pięćdziesięciu dwóch, jak to dostają Rosjanie. W zupie strażników nie ma ani mąki kasztanowej, ani dębowej. Jest ona zaprawiana kaszą i innymi łatwostrawnymi składnikami tak gęsto, że gdy ostygnie, można ją niemal kroić nożem i postawić łyżkę pionowo, podczas gdy w zupie rosyjskiej każdej pojedynczej drobinki trzeba się doszukiwać. Mięso i słonina od czasu do czasu trafiają do kotła strażników, natomiast do kotłów rosyjskich nigdy. W niedzielę strażnicy mają pieczone mięso — o czym Rosjanie nie mają żadnego pojęcia, otrzymując dzień w dzień to samo. Spośród 7000 osób znajdujących się obecnie w obozie, 500 osób, czyli około 7%, jest chorych, głównie na grypę. Umieszczono ich w trzech barakach.



Chorzy dostają tę samą żywność, leżą w pomieszczeniach bardzo słabo ogrzewanych — temperatura ledwo podnosi się powyżej 10°. Leków jest bardzo mało, opieka jest zła. Nic dziwnego, że przy takich warunkach śmiertelność jest straszna. Dzień, w którym umiera tylko 10–15 osób, można jeszcze uznać za dobry. Już z trudem znajduje się miejsce, gdzie ich chować — cmentarz w Schneidemühl pochłonął już ponad 12 000 Rosjan. Ostatnio trudno nadążyć z robieniem trumien i grzebaniem zmarłych. Ciała często przez długi czas muszą czekać „na swoją kolej”. Nie ostatnią rolę jako przyczyna chorób odgrywa fakt, że ludzie są niemal nadzy i brudni.



Spośród 7000 co najmniej 1000–1500 nie ma płaszczy i straszliwie marzną. Wielu, bardzo wielu, nie ma koców. Z powodu przepełnienia nie wszyscy mogą dostać łóżka albo prycze i śpią na podłodze. Bielizny nie wydaje się ani nie wymienia już od co najmniej czterech tygodni. Poprzednie władze zabierały wszystko, co było, pozostawiając tylko to, co na ciele, dlatego tylko nieliczni mają drugi komplet. Pralnie nie są ogrzewane, więc nie ma gdzie prać. Jeńcy wcześniej radzili sobie tak: sami prali, zdejmując z siebie części garderoby, i suszyli na powietrzu, chodząc tymczasowo półnadzy lub znowu zakładając mokrą bieliznę.



Teraz jednak jest zimno i nie ma już śmiałków, którzy chodziliby na powietrzu w mokrym. Rozmnożyła się masa owadów, a dezynfekcji się nie przeprowadza. Obuwie jest złe, a i to trzeba było kupować od poprzednich władz. Za darmo wydawano tylko drewniane chodaki, zupełnie bez uwzględnienia rozmiaru stopy, tak że wielu nie było w stanie ich nosić. I wszystko to w czasie, gdy magazyn obozowy nr 65 w drugim obozie zawiera więcej niż wystarczającą ilość bielizny i płaszczy, nawet rosyjskich płaszczy. Ręczników nie wydawano od 1914 roku.



Jeńcy gotowi byliby sami pomóc, na ile to możliwe, swoim chorym towarzyszom, kupując im coś do jedzenia poza obozem, lecz ich — mimo telegramu ministerstwa wojny i w sprzeczności z zarządzeniem z 29 II nr 2894, II.18 И.К., dział II, punkt 5, oraz dział V, punkt 2, pozbawiają jakiejkolwiek swobody i prawa zakupu produktów niepodlegających reglamentacji.



Traktowanie jeńców przez radę żołnierską jest lepsze, ale ze strony komendantury obozu i strażników— brutalne. Krzyki, wyzwiska, szturchańce, strzały z karabinów w powietrze lub w ziemię, ale tuż przed nosem jeńca — to codzienne zjawisko. Zdarzył się przypadek lekkiego zranienia takim strzałem.


Lecz ponieważ jeńcy znajdują się niemal w całkowitej zależności od komendantury, ludzkie traktowanie i dobre zamiary rady żołnierskiej sprowadzają się do zera.



Zwracamy uwagę na to, że sytuacja obozu w Schneidemühl nie jest wyjątkowa.



Źródło:
https://gwar.mil.ru/
Użytkownicy, którzy polubili ten post (2):
Krzysztof Ju, pavvlo
Kapralq
MODERATOR
Posty: 257
Rejestracja: 13 sty 2024, 22:05
Polubił: 181 razy
Polubiono: 222 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: Kapralq »

Na stronie gwar.mil.ru znalazłem dokument z maja 1916 roku.



Jest nim raport Towarzystwa Pomocy Potrzebującym Jeńcom Wojennym w obozie III Schneidemühl (najstarszej części obozu w której przetrzymywano więźniów rosyjskich). O tyle jest on istotny, gdyż potwierdza fakt, iż do więźniów rosyjskich w tym okresie docierała pomoc spoza obozu. Prawdopodobnie była to pomoc z rosyjskiego Czerwonego Krzyża (Szwecja, Dania) bądź odrębnego towarzystwa stworzonego przez Rosjan. Drugim ciekawym elementem tego dokumentu jest fakt podania składu osób, które w obozie tą pomoc rozdzielały. Znając nazwiska lekarzy obozowych (wpis wcześniejszy) zapisane na kartce pocztowej, znamy twarze dwóch przedstawicieli składu tego zarządu. Mianowicie dr Bobrowa i dr Fiedorowa.



Raport ciekawy, można z niego odczytać wiele interesujących faktów. Mnie zastanawia jedno, jest to raport dla obozu III. Zatem w domyśle nie obejmuje działań w obozie I i II. Być może tam powstały podobne Towarzystwa lub reprezentacje obozowe Towarzystw zewnętrznych. Tutaj wraca pytanie o Polaków. Może kiedyś szczęśliwym trafem uda się coś znaleźć na ten temat.

cdn.
Użytkownicy, którzy polubili ten post:
Krzysztof Ju
Kapralq
MODERATOR
Posty: 257
Rejestracja: 13 sty 2024, 22:05
Polubił: 181 razy
Polubiono: 222 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: Kapralq »

Kolejny dokument który zaprezentuję to spis starszyzny z obozów jeńców wojennych.
https://gwar.mil.ru/documents/view/?id=76159811
Na stronie:



Widzimy spis rosyjskich jeńców zarządzających obozem w Pile. Posługując się zdjęciem na którym mamy nazwiska lekarzy, sporządziłem taką prezentację :



Co ciekawe duchownego Osinowa nie ma na tym zdjęciu. Jest duchowny Iwan Gromikow. Zatem to już będzie prawdopodobnie trzeci ksiądz prawosławny, powiązany z obozem.

Użytkownicy, którzy polubili ten post (2):
pavvlo, Krzysztof Ju
Kapralq
MODERATOR
Posty: 257
Rejestracja: 13 sty 2024, 22:05
Polubił: 181 razy
Polubiono: 222 razy

Re: Obóz jeniecki ul. Bydgoska

Post autor: Kapralq »

Na stronach gwar.mil.ru znajdziemy kilka spisów rosyjskich duchownych: jeńców wojennych jak i tych internowanych przez Niemców na terenach zajętych podczas walk. Na listach datowanych na lata 1916-17 znajdziemy trzy nazwiska osób związanych z Piłą. Oto one:



Wydaje się, że lista sporządzona została przed majem 1916 roku, bo w maju Ksiądz Bakalarczyk przebywał już w Pile. Zastanawia mnie wymieniony w spisie duchowny Piotr Woinow. Czyżby to był dobrze znany Wannow (a może inny, kwestia zbadania). Jest też Gromikow (tutaj Gromakow).

Zaznaczyć trzeba, że Piotr Woinow znalazł się na liście sporządzonej przez Biuro Terenowe Archiprezbitera Duchowieństwa Wojskowego i Morskiego w Rosji, zaś pozostali duchowni zostali dodani przez Biuro Informacyjne Rosyjskiego Czerwonego Krzyża (zapewne byli to księża internowani po zajęciu ziem rosyjskich przez armię niemiecką). Listy te miały na celu wyszukanie księży, tak by można było rozmawiać o ich zwolnieniu na zasadzie wymiany jeńców. Rozmowy te przebiegały pomiędzy stronami rosyjską a niemiecką i austro-węgierską od 1916 roku.



A tak przedstawia się sprawa na podstawie listy datowanej na 1 listopada 1916 roku.



Tutaj ks. Bakalarczyka, znajdziemy w obozie oficerskim Stralsund–Dänholm (obóz jeńców wojennych przeniesiony z Łodzi), duchownego Wainowa (prawdopodobnie to ten sam) w obozie w Kostrzyniu, zaś Gromikow jest jednym z 9 księży którzy powrócili do Rosji (tutaj z powodów zdrowotnych, o ile to ten sam). Sprawa do zbadania dla zawodowych historyków.

Źródła:
#1. https://gwar.mil.ru/documents/view/8201 ... z=82445811
#2. https://gwar.mil.ru/documents/view/?id= ... :page%5C29
Użytkownicy, którzy polubili ten post (2):
Krzysztof Ju, pavvlo
ODPOWIEDZ

Utwórz konto lub zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji..

Musisz być zarejestrowanym użytkownikiem, aby móc opublikować odpowiedź.

Utwórz konto

Zarejestruj się, aby dołączyć do Nas!
Zarejestrowani użytkownicy, mają dużo więcej przywilejów, związanych z użytkowaniem forum.
Rejestracja i korzystanie z forum jest całkowicie bezpłatne.

Zarejestruj się

Zaloguj się