Jak spędzaliśmy czas w powojennej Pile

Fakty, wydarzenia i ciekawostki z życia powojennej Piły w nawiązaniu do historii.
Kreska poznańska

Jak spędzaliśmy czas w powojennej Pile

Post autor: Kreska poznańska »

Drodzy podstarzali Pilanie.
Zachęcam Was do włączenia się w powyższy temat. Przyszedł czas na nasze gawędziarstwo. Opowiedzmy młodym Pilanom co robiliśmy w naszym mieście w trudnych powojennych latach, jak wyglądało nasze życie codzienne i jak świętowaliśmy. Opowiedzmy młodym jak bawiliśmy się będąc dziećmi, gdzie chodziliśmy na tańce, na spacery, na randki, co jedliśmy... kto nam organizował czas wolny i w jaki sposób, jacy artyści nas odwiedzali. Kiedy ja byłam młoda lubiłam słuchać wspomnień sprzed wojny. Dziś dochodzą sygnały, że młodzi Pilanie chcieliby posłuchać nas. Skoro ja z ogromną pasją staram się odtworzyć w wyobraźni Piłę przedwojenną i przechadzać się jej ulicami pośród ludzi należących do tamtej scenerii, przypuszczam, że wielu obecnie młodych chętnie pozna życie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych od podszewki. Pomóżmy więc ich wyobraźni.

W temacie poświęconym powojennym fotografiom Piły nadgryzłam nieco parę wątków, które może warto by dalej pociągnąć.
Dziś nawiążę do trasy spacerowej w niedzielne popołudnia. Nie było komputerów i telewizory były niezwykłą rzadkością, więc kto żyw zrywał się na niedzielny spacer po mieście. Wystarczyło, że nie padał deszcz i nie było śnieżycy. Spacerowali starzy i młodzi. Trasę przemierzały niemowlęta w wózkach i podskakujące przed rodzicami dzieciaki. Znaliśmy się niemal wszyscy z widzenia, bo jakby nie, skoro mijaliśmy się nawet kilka razy tego samego popołudnia. Starsi spotykali swoich znajomych i przeprowadzali kilka towarzyskich rozmów. Młodzież... no właśnie, nam już niepotrzebne były bale dla dorastających panien i kawalerów, my mieliśmy trasę spacerową i... oglądaliśmy się nawzajem.
Trasa spacerowa to Park Miejski - ul. Boh. Stalingradu - Plac Powstańców Wielkopolskich - Świerczewskiego (Śródmiejska) - 1 Maja -
14 Lutego - Plac Staszica... i z powrotem.

Zacznijmy od "pętli" w Parku Miejskim. Przede wszystkim, był większy niż obecnie, po okrojeniu w latach bodajże siedemdziesiątych.
Każda alejka zatłoczona była ludźmi jak Marszałkowska w Warszawie w godzinach szczytu. Liczne ławki zawsze zajęte.
Do rytuału niemal należało przywitać się z jeleniem mieszkającym tuż przy stawie, pogłaskać go po nosie, który wpychał między kratkę drucianego płotu, rzucić okruszki herbatników (np. z fabryki Cukry Nyskie) łabędziom, no i koniecznie dotrzeć do altany, gdzie często czekać trzeba było na wymianę grupki mieszczącej się wewnątrz. Nierzadko z muszli koncertowej dobiegała muzyka, więc się tam również gromadziliśmy. Szczęściarze mogli zasiąść w kilku rzędach ławek. Na scenie prezentowały się np. orkiestry dęte. Było ich w Pile sporo. Mnie najbardziej znana to orkiestra ZNTK. Występowały zawodowe zespoły folklorystyczne, a także szkolne. Recytowano wiersze okolicznościowe. W latach sześćdziesiątych powstało wiele zespołów młodzieżowych, a w muszli koncertowej w parku mieli prawdziwe pole do popisu. Niektóre z nich były naprawdę dobre. Zwłaszcza jeden pod patronatem Domu Kultury, ale jego nazwa niestety wyleciała mi z głowy.

Przy muszli koncertowej ustawiano stragany, gdzie sprzedawano gorące kiełbaski, zimne napoje, pamiątki, zabawki
(np. kolorowe wiatraczki na drucie, piłeczki na długiej gumce, korkowce, pistolety na cympletki, jeśli dobrze pamiętam tę nazwę).
W latach sześćdziesiątych na parkowych alejkach zrobiło się nie tylko tłoczniej, ale i głośniej. Wówczas pojawiły się radyjka tranzystorowe i co bardziej oryginalny młodzian miał za ambicję mieć takie jak największe, a wtedy i z długą anteną, którą mógł wybić oko towarzyszącej panience. Programów radiowych nie było aż tak wiele, ale zdarzało się, że na przestrzeni kilku metrów kwadratowych słychać było jednocześnie Czerwone Gitary, Niemena i Beatelsów...

Nie jest to, oczywiście, przekaz historyczny, lecz moje luźne wspomnienia z tamtych czasów, kiedy byłam dzieckiem i podlotkiem.
Z mojej strony nastąpi zapewne ciąg dalszy, jeśli temat okaże się godny uwagi. Tymczasem pozdrawiam.
Awatar użytkownika
Aragorn
PRZYJACIEL
Posty: 1373
Rejestracja: 14 kwie 2005, 17:22
Lokalizacja: Piła- Ringstraße
Polubiono: 16 razy

Post autor: Aragorn »

Zamieszczę fotografię pogrzebową, tak kiedyś w powojennej Pile wyglądały pogrzeby, fotografia datowana jest 27.07.1950 rok.

Może ktoś odgadnie jaką ulicą podążał kondukt pogrzebowy.


Tutaj już czas zabaw, myślę że odgadniecie miejsca wykonania tych fotografii, te fotki udostępnił emigrant Maciej Przybylski.
Zachęcam do podzielenia się wspomnieniami :)
Awatar użytkownika
Tom
PRZYJACIEL
Posty: 712
Rejestracja: 17 cze 2005, 23:00
Lokalizacja: - Vienna
Polubiono: 1 raz

Post autor: Tom »

Kochana Kresko!

Na to czekałem od dawna, a ostatnio chciałem do Ciebie napisać z prośbą abyś właśnie taki temat otworzyła.
Ja już nie znam Piły z ruinami, ale jakieś stare powojenne Foto w rodzinnym albumie powinny być.
Postaram sie tu wstawić i napisać parę zdań co zapamiętała moja mama, pierwsze powojenne lata w Pile.

Pozdrawiam
Tom
ziolek
PRZYJACIEL
Posty: 1905
Rejestracja: 14 maja 2006, 17:32
Lokalizacja: Piła
Polubiono: 5 razy
Kontakt:

Post autor: ziolek »

Kresko bardzo Ci dziękuje za spełnienie mojej prośby.Mam nadzieje, że temat się przyjmie.

Co do spacerów parku to coś musi być o czym piszesz. Moja matka niejednokrtonie wspominała o muszli koncertowej w parku i częstym spędzaniu przy niej wolnego czasu.Rónież w domowych zbiorach zachowało się także nieco zdjęć moich rodziców ze spacerów, o których piszesz. :)
Jerzyk
PRZYJACIEL
Posty: 498
Rejestracja: 08 gru 2006, 22:20
Lokalizacja: mazowsze
Polubiono: 1 raz

Post autor: Jerzyk »

Popieram pomysł Kreski.
Problem tylko w tym, że wielu z nas ma z tego wcześniejszego okresu (Pila w latach 1945 -56) zdjęcia osobiste tzn. takie na których na tle fragmentów Piły są nasi bliscy czy najbliżsi często przyjaciele. I ONI stanowią główny motyw zdjęcia. Zdjęć architektury w tym gruzów itp. w zasadzie prywatnie się nie robiło.
Od takich zdjęć byli zawodowcy i historycy. Publikacja takich prywatnych zdjęć, bardzo często osób już nie żyjących może być rozmaicie przyjęta przez formułowiczów łącznie z uznaniem za "chwalenie" się czy ekshibicjonizm!!
No ale poczekamy, zobaczymy.

A teraz próba rozwiązania tego co już pokazano. Ja wiem, że Aragorn nie zweryfikuje mojej wypowiedzi ale może odezwie się emigrant?

O ile pierwsze zdjęcie ma zbyt mało szczegółów - chociaż księża z brodami to parafia św. Antoniego - sugeruje, że pogrzeb idzie na nie istniejący dziś cmentarz przy dawnej ul. Mireckiego (dziś al. Powstańców - trasa złotowska) mniej więcej na wprost sądu. Ale nie kojarzę tych budynków. A może jest to już w pobliżu cmentarza przy ul. Boh.Stalingradu (przy starym szpitalu) tylko co tam robi brodaty ksiądz? W tym czasie zwłoki wyprowadzano jeszcze z domu a czasami z kościoła czy prosektorium przy szpitalu na Berlińskiej czy Boh. Stalingradu. przemyśle jeszcze!!!

O tyle zdjęcie drugie jest bardzo łatwe. Na pewno jest młodsze od pierwszego. Może pochodzić nawet z lat - połowa 60-tych albo i później!!! i wykonane jest na dzisiejszym (mniej więcej) rondzie przy młynie. W miejscu gdzie stał fotograf kiedyś "biegła": chyba ulica Studzienna? Nie mam planu Piły i nie mogę w tej chwili zweryfikować tego co piszę ale podam prawdziwą nazwę tej całkowicie zburzonej i już nie istniejącej ulicy. Stał tam fragment domu w którym zamieszkiwał kilka lat milicjant - dzielnicowy Wójtowicz. I zastanawiam się czy to nie jego żona sprzedawała w kiosku z lodami w pobliżu kościoła św.Rodziny.
W tle "kuźnia" (plac Powstańców-dopiero później nazwany Powstańców Warszawy).
Dom czy sklepy które w nim były nazywano kuźnią bo zaraz po wojnie chyba do lat 50-tych była tam faktycznie kuźnia. W czasach zdjęcia był tam sklep z zabawkami albo papierniczy??? Zależy w którym to było roku?

Co do trzeciego zdjęcia jeśli nie jest to park miejski w czasach o których pisze Kreska to ja tego nie lokalizuję w pamięci! Chyba, że nie jest to w Pile!??
Kreska poznańska

Post autor: Kreska poznańska »

Witajcie! Bardzo się cieszę, że temat znajduje zainteresowanie i poparcie. Wspaniałe zdjęcia, Aragornie! Miejsca, gdzie przechodził kondukt pogrzebowy nie rozszyfruję, a to trzecie to chyba zobrazowanie moich wspomnień z parku. Tu właśnie pani jeleniowa domaga się pogłaskania po nosie, ale marzy jej się zapewne jakiś smakołyk na ząb. Drugie zdjęcie, sądzę, że pochodzi z lunaparku na placu przy ulicy Bydgoskiej. W tle stara kamienica, w której mieścił się sklep papierniczy.
Lunaparki w tamtych czasach były bardzo popularne i oblegane przez dzieci, młodzież. Dorośli także chętnie korzystali ze strzelnicy np. by ustrzelić nagrodę dla swojej pociechy, w postaci pluszowego misia. Taki pluszowy miś był prawdziwym skarbem jako, że zabawek nie mieliśmy dużo. Była jakaś pojedyncza lalka śpiąca i płacząca, z włoskami do czesania. Były samochody drewniane, często robione przez tatusiów, lub dziadków i pomalowane farbą olejną, no i były misie, oczywiście :) Bardzo modne były "bąki". No właśnie, czy są jeszcze
"bąki"? A jeśli nie, czy Wy, młodzi, wiecie co to takiego?

A wracając do niedzielnej trasy spacerowej. Po wyjściu z parku szło sie ulicą Bohaterów Stalingradu. Po drodze przystanek przy budce z lodami na rogu Kilińskiego. Można było zboczyć w głąb Kilińskiego do wspomnianego już na forum kiosku ze słodkościami. One były chyba w dużej mierze wyrabiane prywatnie, np. duże, okrągłe lizaki czerwone i żółte, krówki i murzynki oblewane czekoladą. Reszta to pewnie z dużych fabryk państwowych.
Powiedzmy, że tej niedzieli nie trafiamy aż do drugiej "pętli" na Placu Staszica, ale idziemy do kina Iskra na Kilińskiego. Wtedy chłopak dżentelmen kupuje czekoladę i wręcza w kinie swojej towarzyszce. Kiedy grali Winnetou w kinie Iskra, to faktycznie, nie dotarło się do Placu Staszica. Bardzo lubiliśmy chodzić na westerny. Prawdziwe dla nas kino akcji, no i często takie filmy zawierały sceny plenerowe w amerykańskich górach, czy na prerii. Westerny stawały się podwaliną dla naszych podwórkowych zabaw w Indian i kowbojów (to lata sześćdziesiąte, wcześniej raczej odgrywaliśmy wojnę z Niemcami lub wrogami wybranymi według potrzeby).

Ulica Śródmiejska, czyli Świerczewskiego stała się drogą tranzytową na Plac Staszica chyba dość późno, bo przez wiele lat była rozkopana ze względu na budowę domów. Zdaje się, że szliśmy ukośnie z Placu Powstańców do starego Smakosza...
Stary Smakosz jest godny przystanku i kilku osobnych zdań...O tym następnym razem. Pozdrawiam.
ziolek
PRZYJACIEL
Posty: 1905
Rejestracja: 14 maja 2006, 17:32
Lokalizacja: Piła
Polubiono: 5 razy
Kontakt:

Post autor: ziolek »

Ja bynajmniej wiem czym jest "bąk". Miałem ich w liczbie 2 i stanowiły jedną z ulubionych moich zabawek. Nadal takowe są w sprzedaży. Dla przykładu obecnie mój dwuletni bratanek boi się wydawanego przez nie dźwięku. ;)

Pozwolę sobie zadać pytanie. Gdzie znajdował się dawniej Smakosz?

Pytałeś niedawno Jerzyk czy ktoś z nas młodych wie gdzie był Kosmos. Jeszcze w latach 80-tych dla moich rodziców był to swego rodzaju pkt orientacyjny. Jeśli się nie mylę to zdjęcie nr 2 omal go nie przedstawia.

Obecnie na miejscu kuźni znajduje się lokal "Kuźnia".

I jeszcze jedno. Nie sugerując się Twoją wypowiedzią (bo takowej jeszcze nie było )już wcześniej rozważałem, iż zdjęcie nr 1 to róg Bydgoska-Roosevelta. Miejsce gruzu to Klub Browar Tobie znanego może bardziej jako Dom Rzemiosła. Zasugerowałem się "trójkątem" nad oknami widocznej na brzegu kamienicy. Czy słusznie?
Kreska poznańska

Post autor: Kreska poznańska »

Tom, stokrotne dzięki za miłe słowa. Wrzucaj zdjęcia, jak najbardziej. Ja tak cichutko przypomnę zdjęcie z kina Kolejarz. Tu też by pasowało :D .
Ziołku, Smakosz znajdował się w starym domu, który teraz zasłonięty jest nowym Smakoszem, pod warunkiem, że stary dom jeszcze stoi, a i nowy Smakosz istnieje. W tym starym domu była potem jakaś kawiarnia. Dawno temu stary Smakosz był jednym z dwóch największych sklepów spożywczych. Posiadał dwa wejścia z drzwiami, które ledwo szło otworzyć, takie były ciężkie. W środku zasłaniały je półkoliście zawieszone ciężkie kotary. Jedno wejście znajdowało się przy Ossolińskich, a drugie przy Alei Piastów (chyba dawniej Więźniów Politycznych). W środku kilka stoisk i kolejki przy nich długaśne. Na Ossolińskich, tuż przy Smakoszu mieściła się Centrala Rybna, a w niej beczki z solonymi śledziami, wędzone ryby. Właśnie furorę zaczęły robić wędzone szprotki.
Drugi wspaniały sklep spożywczy z kilkoma stoiskami to parter domu towarowego na rogu Świerczewskiego i 1 Maja. I tam wisiały ciężkie kotary, zza których wionęło ciepłem na wchodzących klientów w mroźne dni. Na kamiennej, wyżłobionej butami posadzce, w tych przedsionkach zbierały się spadające z nóg bryły śniegu, który topniejąc tworzył pokaźne kałuże.
Pierwsze stoisko od narożnego wejścia poświęcone było w całości słodyczom. Nie ma już takiego bloku z orzechami arachidowymi i kruszonymi herbatnikami, ani takiego bloku z różnokolorowych galaretek. To co jest teraz to prawie tylko atrapa :lol:
Sprzedawano tam także, tylko jesienią, zielone winogrona bułgarskie. Żeby dzisiejsi młodzi mogli wyobrazić sobie jak one smakowały, muszą jechać np. do winnic do Bułgarii czy Grecji.
A powyżej dwa piętra z ubraniami, dywanami, materiałami. Modna w latach pięćdziesiątych była żorżeta jedwabna w kwiatki. Oczywiście dla pań :lol: Na zdjęciu pogrzebowym powyżej minimum dwie panie mają takie sukienki, te młodsze. Ten rodzaj materiału i dzisiaj jest ceniony...
Pozdrówka.
Waldek
Posty: 115
Rejestracja: 28 kwie 2007, 14:51
Lokalizacja: Piła - Górne

Post autor: Waldek »



Witaj Kresko.
Jeżeli stary "Smakosz" to ten budynek na zdjęciu to już nie istnieje jakieś 15 może 20 lat (nie pamiętam dokładnie i jeśli się mylę to proszę o sprostowanie). Natomiast nowy "Smakosz" istnieje do dzisiaj. Jest tylko o połowę mniejszy niż dawniej. W lewej części (patrząc od Al. Piastów) znajduje się sklep z artykułami do remontu mieszkań (tapety itp.).
Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
Tom
PRZYJACIEL
Posty: 712
Rejestracja: 17 cze 2005, 23:00
Lokalizacja: - Vienna
Polubiono: 1 raz

Post autor: Tom »

Hallo Kreska !
pod koniec września będę w Pile i odszukam to Foto.

Cześć Waldek
A ten budynek to raczej chyba nie był starym "Smakoszem". Tam mieścił się fotograf u którego mam zrobione rodzinne zdjęcie w roku 1965-66. Poza tym zdążyłem zapamiętać jak odległy sen przez mgłę prostopadle tam stojący czarny stary budynek z Apteką przy dawnym pl.Waryńskiego, który posiadał niewielkie dobudowane schody i chyba metalowe poręcze. A przed nim rosło jakieś drzewo. Nie wiem czy jeszcze ono tam rośnie ale długo jeszcze stało po całej przebudowie placu.
A Pierwszy powojenny 2-piętrowy dom handlowy, którego ja jeszcze zdążyłem zapamiętać by na rogu ul.Świerczewskiego, przy przejściu dla pieszych do "Merkurego" dziś na parterze jest sklep z telefonami i jakiś bank. Niestety, nazwy tego domu handlowego już nie pamiętam. Moja mama opowiadała, że z okolicznych wiosek przyjeżdżali do tego jedynego domu handlowego ludzie po zakupy. Mieli naprawdę daleką wyprawę do sklepu.

Tom
Awatar użytkownika
SA108
REDAKTOR
Posty: 1813
Rejestracja: 21 kwie 2005, 19:45
Lokalizacja: Piła
Polubił: 5 razy
Polubiono: 82 razy

Post autor: SA108 »

Co do zdjęcia pogrzebu - to faktycznie jest to miejsce o którym pisał ziolek. Sprawa kamienicy po prawej była już omawiana na forum.

W sprawie starego "Smakosza" moze pomóc to zdjęcie, nie mam aktualnej fotki ale przez 30 lat niewiele sie tu zmieniło:



"Smakosz" był chyba w tym domu po lewej.

I jeszcze takie pytanko, kiedy zburzono muszlę koncertową w parku? Pod koniec lat 90. podobno chciano ją odbudować...
Jerzyk
PRZYJACIEL
Posty: 498
Rejestracja: 08 gru 2006, 22:20
Lokalizacja: mazowsze
Polubiono: 1 raz

Post autor: Jerzyk »

Co do "Smakosza" tego o którym pisze Kropka to jast on na ostatnim zdjęciu (tym zamieszczonym przez SA 108) ten budynek po lewej to były pierwsze w Pile DELIKATESY.Sklep należał do PSS.
A budynek na zdjęciu Waldka to budynek w którym miesćiła się "jedynka" moim zdaniem pierwszy sklep spożywczy w Pile. Wchodziło się -do tego sklepu- przez bramę z drugiej strony,tej niewidocznej tego budynku i w prawo po schodach do sklepu. ponadto przez długie lata był tam również Posterunek energetyczny i płaciło się tam "za prąd".
A co do zdjęcia z pogrzebem to moi drodzy Roosevelta to mój "fyrtel" (czytaj rejon) mieszkałem tam 13 lat i dzień w dzień do 1956 chodziłem przez to skrzyżowanie (Bydgoska-Roosevelta) do szkoły najpierw nr 3 a potem do LO TPD przez 4-ry lat. Ojej zapomniałem przez dwa lata 49-51 deptałem na ul.Piramowicza a póżniej Buczka.
I też kombinowałem....że to to skrzyżowanie ale nie pasuje mi "zaplecze" czyli tył zdjęćia.Jeszcze na nie popatrzę.Tylko nie zapominajcie,ze w tamtych latach zwłoki wyprowadzano również i z domów. "Wiem co mówię byłem ministrantem"!!!!
Kreska poznańska

Post autor: Kreska poznańska »

Na zdjęciu SA108 jest faktycznie stary Smakosz z lat, sądzę, 70-tych. Właściwie jest tu już kawiarnia, zgodnie z tym, co wspomniałam powyżej. Budynek wygląda na odnowiony i nieco, albo bardzo przerobiony. Tu nasuwa mi się pytanie: czy stary Smakosz mieścił się w budynku przedwojennym, czy postawiono go już po wojnie. Ja mam wrażenie, iż było to coś wiekowego, ale głowy uciąć nie dam.

Pogoda dziś piękna, wypadałoby wrócić na trasę spacerową. Saturatory ustawione na niej miały duże wzięcie. Ja pamiętam takie trzy, choć pewnie było ich więcej. Jeden przy Bajce, koło ronda, jeden na rogu Bieruta (11 Listopada) i 14 Lutego, i ten najzabawniejszy przy przystanku autobusowym, gdzie ulica Buczka przechodzi w 1 Maja. Zabawny był dlatego, że obsługiwał go pewien pan, który donośnie reklamował swoją wodę sodową, krzycząc co chwilę z zabużańskim akcentem: "Wooooda sodowa soku! Zlot kosztuje, zlot!". Dzieciaki śmiały się z tego przeokrutnie, a było ich mrowie, bo szkoły mieściły się w pobliżu. Pan wykazywał jednak dużą wytrzymałośc i był całkiem sympatyczny. Do wody sodowej był sok malinowy i cytrynowy...albo bez :lol: Podawano go w szklankach, które po każdym spłukiwano skromnym strumieniem wody. Pewnie pod koniec lat 70-tych wprowadzono zakaz tych praktyk i kubeczki plastikowe jednorazowe.
W sklepach i kioskach można było kupić lemoniadę, oranżadę i mandarynkę, ale nie było wody mineralnej jak dziś, w butelkach. Mieliśmy szklane syfony, które można było napełnić wodą sodową w specjalnym punkcie, a taki znajdował się przy Bieruta, w podwórzu domu, gdzie swoje atelier miał pan Zaranek.

Tak jak dziś oglądamy ulice i place upstrzone rozdeptaną gumą do żucia, tak wówczas leżały niezliczone ilości łusek od słonecznika. Dzieci i młodzież masowo i namiętnie skubała słonecznik pastewny, który na kilogramy można było kupić w sklepie nasiennym. Stały takie duże worki jutowe w sklepie na Świerczewskiego i na Bieruta. Nie tylko ulice były zaśmiecone słonecznikiem, ale i pod ławkami w szkole zawsze czekały na panie sprzątające tego typu atrakcje.

Do trasy spacerowej pewnie jeszcze będę wracać czasami. Myślę, że o tym co działo się na Placu Staszica i np. w Domu Kultury, warto by pociągnąć wątek osobny, w tym temacie oczywiście. Ja chciałabym zacząć teraz wątek o naszym życiu szkolnym.
Pod koniec lata zaczynał się szał zakupów. W zeszyty, ołówki, kredki, obsadki, stalówki, atrament, drewniane piórniki...zaopatrywaliśmy się w sklepie papierniczym przy Bydgoskiej, lub Spokojnej. Ten drugi sklep mieścił się w starym domu, gdzie skrzypiała drewniana podłoga i uginała się jakby się miała pod nami któregoś razu zapaść. W domu towarowym na piętrze kupowało się gotowe fartuszki granatowe dla dziewczynek i podobne, lecz krótkie kurteczki dla chłopców. Były obowiązkowym strojem ucznia i obowiązkowym był do nich biały kołnierzyk, że nie wspomnę o tarczy na ramieniu (przyszytej!). Nosiliśmy w najmłodszych klasach tornistry na plecach, co miało zapewniać lepszą postawę rosnącego kręgosłupa. Podręczniki kupowało się albo w księgarni przy Bieruta, albo przy Bydgoskiej, albo w szkole, albo dostawało się od starszego rodzeństwa.
Szkół było kilka, ale dzieci w mieście tak dużo, że trzeba było wprowadzić system zmianowy. Ja przez kilka lat chodziłam do szkoły na lekcje popołudniowe, które trwały do piątej, szóstej. Zimą było już ciemno o tej porze i wracało się do domu ciężko i straszno po ulicach gorzej oświetlonych, na przykład przy Stawkach. Te okolice należały do szkoły nr. 7, ale ja chodziłam do "Jedynki", bo bliżej.
Chodziłam także na lekcje od rana. Wtedy uczestniczyłam w apelach, podczas których wszystkie klasy ustawiały się na boisku. Parami i grzecznie ( :wink: ) wchodziło się do klas z ławkami i zasiadało z łapkami na pulpicie. Wychowawca przechadzał się i nas oglądał. Jeśli dziecko miało brudną szyję, uszy, czy ręce, zapraszał do pokazowego mycia. Obok tablicy stał statyw z emaliowaną miednicą, wypełnioną wodą. Leżało mydło, wisiał ręcznik...
Awatar użytkownika
emigrant
Posty: 46
Rejestracja: 19 maja 2005, 07:07
Lokalizacja: IV Wielka Emigracja
Polubiono: 1 raz

Post autor: emigrant »

Zamieszczone przez Aragorna zdjęcie z karuzelą datowane jest na rok 1972, to z jeleniem - jest nieco późniejsze. Sądzę że około 1974 roku.
Marek
Posty: 202
Rejestracja: 04 sty 2006, 18:11
Lokalizacja: Piła
Polubiono: 1 raz

Post autor: Marek »

Dla Kreski poznańskiej dla przywołania wspomnień załączam fotkę starego Smakosza.


Fasada budynku pokazanego przez Waldka od strony pl. Waryńskiego wyglądała tak:


Natomiast miejsce między tym budynkiem, a Smakoszem tak:
ODPOWIEDZ

Utwórz konto lub zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji..

Musisz być zarejestrowanym użytkownikiem, aby móc opublikować odpowiedź.

Utwórz konto

Zarejestruj się, aby dołączyć do Nas!
Zarejestrowani użytkownicy, mają dużo więcej przywilejów, związanych z użytkowaniem forum.
Rejestracja i korzystanie z forum jest całkowicie bezpłatne.

Zarejestruj się

Zaloguj się