Kiedy byłem w wojsku, wiosną 1991 r. (akurat kiedy Papież przybył do Koszalina...), zostałem wraz z moją kompanią przeniesiony do pełnienia służby wartowniczej do opuszczonej przez Rosjan jednostki, głęboko w lesie nieopodal wioski Podborsko (przebiega przez nią linia kolejowa Piła-Koszalin). Siedzieliśmy tam około 5 miesięcy pełniąc warty 24/24 i powiem Wam że to co tam widziałem i czego byłem świadkiem to się nie mieści w cywilnej głowie.
Kompleks składał się z częścio koszarowo-mieszkalnej, w której skład wchodziło 4-ry 4-ro piętrowe bloki mieszkalne, kilkanaście tzw. willi drewnianych zdobionych jak na wschodzie w kwiatki listki itp., szpital lub izba chorych, szkoła, przedszkole, magazyny, duże boisko sportowe, stacja paliw z paliwem w zbiornikach, ogromna strzelnica ze stosami łusek na stanowiskach strzeleckich.
Obok kompleksu mieszkalnego znajdowała się ogrodzona część gdzie znajdowały się warsztaty, garaże i magazyny - w jednym takim znaleźliśmy skrzynkę granatów F1 z zapalnikami oraz duża wartownia z przejściem na teren pilniej strzeżony, otoczony podwójnym drutem kolczastym z podłączoną do tego linią wysokiego napięcia (wszędzie widać było ceramiczne izolatory oraz tablice ostrzegawcze). Obok wartowni była duża brama wjazdowa na teren wewnętrzny gdzie jak się później okazało znajdowały się bliźniacze bunkry i zabudowania (także otoczone drutami kolczastymi), które znacie już z innych zrujnowanych miejsc - jak ja tam byłem wszystko było w niemalże idealnym stanie. Napisałem "jak się później okazało" gdyż w miejscu tym jest tak gęsty, stary las że z terenu wartowni niewiele było widać a my mieliśmy kategoryczny zakaz wchodzenia na ten teren. Ale w związku z tym że rzadko ktokolwiek tam przyjeżdżał i ciekawość nas zżerała to któregoś pięknego dnia małą grupką weszliśmy na teren.
Duże silosy podobne do schronów na samoloty na naszym lotnisku były 2 i były otwarte - nic ciekawego tam nie było.
Obok silosów były jednak budynki z dużą bramą oraz wejściem z boku zabezpieczone kłódką. Kłódka była słaba więc po chwili byliśmy w środku, zejście w dół i duże stalowe drzwi grubości kilkunastu centymetrów, za nimi różne pomieszczenia techniczne i między innymi wc bez sedesów ale w zamian były tzw. narciary. Potem wyjście na dużą halę gdzie była suwnica z tej hali w prawo lub lewo odchodziły dwa korytarze z wymalowanymi na podłodze stanowiskami (jak na parkingu) oraz stalowymi kotwami w posadzce. Długo by opowiadać ale największe wrażenie robiła tajemniczość obiektu oraz czystość tam panująca - uprzedzam pytania - zdjęć nie mam, był rok '91, byłem w woju, w lesie i może to dla niektórych nie do pomyślenia ale nie było wtedy komórek, a komórek z aparatem foto to już w ogóle

Teren całego kompleksu w promieniu około 1 km był otoczony transzejami ze stanowiskami strzeleckimi dla piechoty oraz wozów bojowych/czołgów. Przy większości okopów leżały łuski dużego kalibru i wyglądały na takie od T72. Okoliczni mieszkańcy przychodzili i je zbierali. Wkurzyli nas dopiero jak ukradli z posterunków 2 telefony oraz kilkaset metrów PKL, wtedy zaczailiśmy się i złapaliśmy kilku złomiarzy ale zatrzymali się dopiero po oddaniu serii z kałacha w powietrze, jeszcze nigdy nie widziałem żeby tak ktoś w pełnym biegu padł na ziemię. Dostaliśmy wtedy 5 dni urlopu w nagrodę - bezcenne.
Kilka lat temu przejazdem do Koszalina zajechałem w las i jakież było moje zdziwienie gdy zobaczyłem że odnowiono ogrodzenie a na bramie znajduje się informacja że to areszt śledczy, oczywiście odeszła mnie ochota na zwiedzanie.
Wzmiankę o tym kompleksie znalazłem w Wikipedii
TU
Oraz kilka zdjęć na portalu Służby Więziennej
TU